Krótki przewodnik po Fornalutx znajdziesz na naszym blogu. 16. Odwiedź lokalny targ. Mercados, czyli targi, to nieodłączny element majorkańskiej tradycji. To doskonałe miejsca, by zaopatrzyć się w pyszne owoce, warzywa i inne lokalne produkty, zakupić pamiątki, a przy okazji poznać mniej znane zakątki wyspy. To także świetny Przewodnik po Warszawie, Warsaw, Poland. 115 likes · 1 talking about this. Zapraszam na wycieczki z przewodnikiem po Warszawie. Możliwy kontakt . Miasto moje a w nim, najpiękniejszy mój świat, najpiękniejsze dni – tak o Warszawie śpiewał jeden z najwybitniejszych twórców polskiej muzyki, Czesław Niemen. Nic dziwnego, że był zakochany w tym mieście, w końcu Warszawa zaskakuje, cieszy oko i pozwala ciągle odkrywać coś nowego. To miasto, które od zawszę tętniło i ciągle tętni życiem. Spis Treści: Jak ciekawie spędzić czas w Warszawie? Weekend w Warszawie - zwiedzanie Pałac Kultury Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście Stare Miasto i Zamek Królewski Bulwary Wiślane Łazienki Królewskie Pałac w Wilanowie Muzeum POLIN Muzeum Powstania Warszawskiego Centrum Nauki Kopernik Ogród BUW Park Kampinos Zwiedzanie Warszawskiej Pragi? Plaża nad Wisłą Stadion Narodowy Saska Kępa Warszawskie Zoo Praga, okolice ulicy Ząbkowskiej Centrum Koneser Muzeum Polskiej Wódki Weekend w Warszawie dla Dwojga Warszawę da się lubić Jak ciekawie spędzić czas w Warszawie? To artykuł o tym, jak spędzić weekend w Warszawie, subiektywny przewodnik po stolicy. Zgromadziliśmy tutaj wszelkie miejsca, które koniecznie musicie odwiedzić będąc w Warszawie. Takie miejsca podzieliliśmy na 3 kategorie – zwiedzanie, jedzenie oraz atrakcje – o każdej z nich powiemy w oddzielnych artykułach. Do każdej z kategorii załączone zostaną mapki – będziecie mogli od razu ustalić odpowiadającą wam kolejność zwiedzania. Mamy nadzieję, że dzięki temu z łatwością wybierzecie z każdej kategorii akurat to, co najbardziej przypadnie wam do gustu i ułożycie pasującą wam trasę. Weekend w Warszawie - zwiedzanie Na pierwszy ogień idzie zwiedzanie, czyli to, co warto zobaczyć będąc w Warszawie. Od najbardziej oczywistych miejsc, po te mniej znane i popularne, a jednak warte odwiedzenia. Pałac Kultury Pierwszy przystanek w Warszawie. Pałac Kultury to niewątpliwie jeden ze znaków rozpoznawczych stolicy. Pod względem wysokości znajduje się na 2 miejscu w Polsce (na 1 miejscu uplasował się Varso Tower) i przyciąga uwagę już od czasu jego powstania – 1955 roku. Zaletą Pałacu Kultury jest jego taras widokowy. Dla chętnych zwiedzających, jest czynny jest od do codziennie. To właśnie stamtąd zobaczycie przepiękną panoramę Warszawy. Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście Przepiękne ulice znajdujące się w samym sercu Śródmieścia. Zaletą jest fakt, że w weekend ulice te zamykane są dla ruchu drogowego i zamieniają się w przyjemną trasę prowadzącą aż do Starego Miasta. Idąc tym deptakiem możecie zobaczyć kampus główny Uniwersytetu Warszawskiego czy też Pałac Prezydencki, a oprócz tego okolicznościowe eventy czy wystawy. Stare Miasto i Zamek Królewski Kolejny obowiązkowy punkt na mapie Warszawy, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, do którego zaprowadzi Was powyżej wymieniona trasa. Na głównym placu Starego Miasta znajduje się dobrze znana Kolumna Zygmunta oraz Zamek Królewski. Zamek macie okazję zwiedzić we wtorek, środę, czwartek, piątek i niedzielę w godzinach – W soboty natomiast od do Zatem jak najbardziej załapiecie się na weekendowe zwiedzanie. A idąc w głąb Starego Miasta, znajdziecie się na rynku. Szczególnie polecamy się tam wybrać zimą – lodowisko i grzane wino stwarzają istnie świąteczną atmosferę. Kolejno od lewej: Pałac Kultury, Brama Uniwersytetu Warszawskiego, Stare Miasto (źródło: Canva) Bulwary Wiślane Mijając rynek, warto zajrzeć do Parku Fontann, w szczególności od maja do września – odbywają się tam wtedy pokazy multimedialne. Stamtąd jest już całkiem blisko do kultowych wręcz Bulwarów Wiślanych. Ulokowane od Żoliborza po Most Łazienkowski, umożliwiają wygodne przemieszczanie się wzdłuż Wisły, zarówno na rowerze jak i pieszo. Dla chcących, nie brakuje tutaj miejsc na kawę, znajdzie się także coś do zjedzenia czy drinki, jak też miejscówki do imprez. Łazienki Królewskie Łazienki Królewskie w Warszawie są przepiękne. Niezależnie od pory roku, zarówno złocistą jesienią, śnieżnobiałą zimą, rozkwitającą wiosną czy gorącym latem wyglądają równie majestatycznie. To miejsce po prostu ma coś w sobie, że chce się do niego wracać i tam przebywać. Amfiteatr, Pałac na Wyspie czy Oranżeria – to tylko kilka z pięknych budynków, które możemy tam podziwiać. Oprócz tego, w Łazienkach w sezonie letnim odbywają się cudowne Koncerty Chopinowskie, które można nazwać kulturalną wizytówką Warszawy. Pałac w Wilanowie Pomimo tego, że Pałac w Wilanowie jest położony dalej niż reszta atrakcji, jest to miejsce, które zdecydowanie warto odwiedzić. Barokowa siedziba Jana III Sobieskiego przykuwa uwagę, a na usta nasuwa się „wow” po zobaczeniu zarówno budynku, jak i otaczającego go pełnego rzeźb ogrodu. Pałac dla zwiedzających otwarty jest w soboty i niedziele w godz. – oraz w poniedziałki i czwartki od do Zimą natomiast, główną atrakcją jest Królewski Ogród Światła oraz mappingi wyświetlane na fasadzie Pałacu. Kolejno od lewej: Bulwary Wiślane, Łazienki Królewskie, Pałac w Wilanowie (źródło: Canva) Muzeum POLIN Czyli Muzeum Historii Żydów Polskich. W 2016 roku Muzeum POLIN zostało wyróżnione prestiżową nagrodą European Museum of the Year Award i nic w tym dziwnego. Usytuowane w Warszawie muzeum zachwyca zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Główną, stałą wystawą jest wystawa prezentująca 1000 lat historii Żydów Polskich, oprócz tego można się wybrać na wystawy czasowe. Muzeum jest czynne we wszystkie dni, oprócz wtorku. W poniedziałek, sobotę oraz niedzielę w godzinach natomiast w środę, czwartek oraz piątek od do Muzeum Powstania Warszawskiego Konieczny przystanek na mapie Warszawy, wzrusza i pozwala docenić to, co mamy dzisiaj. Muzeum Powstania Warszawskiego powstało na cześć wszystkich poległych za Polskę w 1944 roku. W muzeum możecie doświadczyć udokumentowane życie codzienne w czasach okupacji, sytuację podczas powstania oraz losy tych, którzy przetrwali ten okres. Muzeum jest czynne przez cały tydzień z wyjątkiem wtorku, w godzinach Centrum Nauki Kopernik Coś zarówno dla pary, przyjaciół, jak i rodziny z dzieckiem. Muzeum Kopernika w Warszawie cieszy się niesamowitą popularnością. I trudno się temu dziwić! To miejsce za każdym razem zaskakuje, a po wejściu do środka kilka godzin mija jak pstryknięcie palcem. Wszystko to za sprawą niezwykle interesujących wystaw interaktywnych, o przeróżnych tematykach oraz planetarium. Godziny otwarcia są zmienne w zależności od sezonu. Kolejno od lewej: POLIN (źródło: własne zdjęcie), Muzeum Powstania Warszawskiego (źródło: Centrum Nauki Kopernik (źródło: Facebook CNK) Ogród BUW Nieopodal Muzeum Kopernika, znajduje się Biblioteka Główna Uniwersytetu Warszawskiego, w tym najciekawszy jej punkt – Ogród Biblioteki Uniwersyteckiej. Niewiele nie studiujących osób o tym, wie, ale można tu po prostu przyjść i wypocząć wśród mnóstwa egzotycznych roślin, a z tarasu widokowego podziwiać panoramę Warszawy. Dla wszystkich chętnych odwiedzających ogród jest otwarty od wiosny do późnej jesieni. Park Kampinos Najdalej wysunięty punkt z całej naszej mapki. Kampinoski Park Narodowy został utworzony już w roku 1959, i do dzisiaj cieszy się popularnością. Jego powierzchnia wynosi aż 385,4433 km2, z czego dostępna jest mierząca 144,5 km ścieżka rowerowa. Zobaczycie tam zarówno lasy, wydmy jak i bagna, jak też możecie spotkać zwierzęta takie jak ryś, łoś, dzik, puchacz czy bocian. Zatem jeśli macie czas na zwiedzanie tego pięknego miejsca – zdecydowanie polecamy. Od lewej: Ogród BUW, Park Kampinos (źródło: Canva) Zwiedzanie Warszawskiej Pragi Warszawska Praga, inaczej zwana prawą stroną Wisły, to mnóstwo miejsc wartych odwiedzenia. Od historycznych kamienic, które się zachowały od czasów wojny, po nowoczesne kulturalno-rozrywkowe miejscówki. Będąc na weekend w Warszawie, zwiedzenie Pragi jest wręcz konieczne. Plaża nad Wisłą Zaczniemy od plaży nas Wisłą. Jest to inna strona Bulwarów Wiślanych, ale tutaj również znajdziecie coś do zjedzenia czy wypicia. Ta strona natomiast nie jest tak ruchliwa, a ze względu na to, że jest piaszczysta, można tu bardziej odetchnąć i np. zorganizować piknik na kocyku ze znajomymi. Stadion Narodowy Stadion Narodowy Warszawy (PGE Narodowy) to jedno z tych miejsc, które każdy kojarzy z ekranów telewizorów i emocjonujących meczy piłkarskich rozgrywanych na nim. Stadion powstał na turniej UEFA EURO 2012, mieści 58 tyś kibiców, a oprócz meczy często organizowane są tam koncerty gwiazd światowej sławy jak Ed Sheeran czy Pink. Stadion można także zwiedzić, udając się np. do szatni piłkarzy, w których do meczy przygotowywali się tacy zawodnicy jak Cristiano Ronaldo i Robert Lewandowski. Saska Kępa Znajdująca się nieopodal PGE Narodowego Saska Kępa - okolica niczym Notting Hill ze znanych filmów. Zdecydowana większość budowli jest w stylu willowym, z zachowaną architekturą międzywojenną. Od zawsze warszawska Saska Kępa charakteryzowała się nie tylko wysublimowanym stylem budynków, ale też dużą ilością zieleni. W latach 30. XX wieku planowano nawet zrealizować tutaj koncepcję Miasta Ogrodu. To osiedle, które wyróżnia się na tle innych, zarówno klimatycznie, jak i pod względem architekturalnym. Jedną z najczęściej odwiedzanych ulic jest ulica Francuska, na której znajdziecie wiele przytulnych restauracji z pysznym jedzeniem. Od lewej: Obie strony Warszawy połączone mostami, Stadion Narodowy (źródło: Canva) Warszawskie ZOO Zawitać tutaj muszą wszyscy miłośnicy zwierząt! Otwarte w 1949 roku, Warszawskie ZOO codziennie gromadzi tłumy zainteresowanych. Zobaczycie tutaj 67 gatunków ssaków, 189 gatunków ptaków, 70 gatunków gadów, 17 gatunki płazów, 98 gatunków ryb, 102 gatunki bezkręgowców. Robi wrażenie, co? Na zwiedzenie całego zoo należy przeznaczyć kilka godzin. Zoo otwarte jest codziennie od natomiast do której, zależne jest od sezonu. Praga, okolice ulicy Ząbkowskiej Praska ulica Ząbkowska, dzięki temu, że ocalała po wojnie, zachowała swój niezwykły klimat i charakter. Pomimo tego, że powstają tutaj nowe budynki, są one przemyślane w taki sposób, aby nie zaburzyć spójności tej ulicy. To właśnie na podwórkach kamienic na Ząbkowskiej, można zobaczyć kapliczki, które się zachowały jeszcze z czasów okupacji. Ulica przesiąknięta historią, ale nie tylko – od kilku lat w wakacje odbywa się festiwal ,,Otwarta Ząbkowska”, kiedy to ulica zostaje zamknięta i zamienia się w deptak, na którym odbywają się wydarzenia kulturalne. Centrum Koneser Idąc Ząbkowską, na jej końcu zobaczymy spory obiekt z czerwonej cegły – kulturalno-rozrywkowe centrum Koneser. W latach 1895-1897 powstały pierwsze zabudowania Warszawskiej Wytwórni Wódek ,,Koneser”- w tamtym okresie na tym terenie funkcjonował zakład Rektyfikacji Warszawskiej oraz Warszawski Skarbowy Skład Win. W XXI w. kompleks budynków został wykupiony i poddany renowacji, dzięki czemu dzisiaj możemy podziwiać unikalnie i nietuzinkowo zaprojektowaną przestrzeń. Na terenie warszawskiego Konesera znajdziecie sklepy, kawiarnie, restauracje, przestrzenie biurowe, miejsca usługowe, jak też odbywają się tu wystawy czy koncerty. Muzeum Polskiej Wódki Najwięcej uwagi przykuwa jednak Muzeum Polskiej Wódki, znajdujące się na terenie Konesera. Po przekroczeniu progu muzeum, poznasz wszelkie tajniki i ciekawostki dotyczące tego trunku, dowiesz się o sposobie jej wytwarzania oraz będziesz miał okazję do degustacji wódki. My już odwiedziliśmy Muzeum Wódki, i śmiało możemy polecić – relację z naszej wizyty znajdziecie tutaj. Od lewej: Dwa zdjęcia przedstawiające centrum Koneser (źródło: własne zdjęcie), Muzeum Polskiej Wódki (źródło: Weekend w Warszawie dla Dwojga Zastanawiasz się jak zaskoczyć swoją drugą połówkę? Zorganizuj weekend w Warszawie dla dwojga. Powyższe miejsca mogą być inspiracją do stworzenia własnego planu zwiedzania, który urozmaicicie spontanicznymi wyjściami np. do restauracji, które Was zainteresują. Podrzucamy także propozycję noclegu – wyjątkowy apartament z kolacją w Warszawie, w dogodnej lokalizacji. Brzmi dobrze? Aby sprawić ten wyjazd do Warszawy jeszcze bardziej romantycznym, warto się zdecydować na wycieczkę ,,Warszawa dla Zakochanych” fiatem 125p – nie dość, że świetnie spędzicie czas razem, to dodatkowo poznacie ciekawostki o Warszawie. A na zakończenie weekendu w stolicy – lot widokowy nad Warszawą! Powyżej wymienione atrakcje są jedynie sugestią, zalecamy się tym zainspirować i zaplanować weekend w Warszawie w taki sposób, który odpowiadałby Wam najbardziej. W razie pytań lub podpowiedzi – służymy pomocą na naszym Facebooku oraz Instagramie. Warszawę da się lubić Dużo jeszcze nie zostało wspomniane w tym artykule. Warszawa jest wielowarstwowa i potrafi zaskoczyć nawet rodowitych warszawiaków. To mnóstwo dzielnic, z których każda ma swój własny, niepowtarzalny klimat. To miasto, w którym nowoczesne wieżowce komponują się z pełnymi historii kamienicami. Bogaty kalendarz wydarzeń zadowoli nawet najbardziej wymagających – zarówno fanów kultury, jak i tych, którzy uwielbiają sport. Zaplanuj podróż do Warszawy i pozwól sobie ją polubić, zobaczysz, jak bardzo pozytywnie Cię zaskoczy. Ocena artykułu: 5/5(2 opinie) A jak ty oceniasz ten artykuł? Content Specialist Muzyka jest nierozłączną częścią mnie, nigdy nie mam dosyć miziania czworonożnych stworzeń, a od wielu lat jestem zagorzałą fanką piłki nożnej. Z niewiarygodną szybkością chłonę nowe seriale i dużą radość sprawia mi poznawanie nowych miejsc. Kieruję się zasadą, że wychodzenie ze strefy komfortu i pozytywne podejście pozwalają osiągnąć wymarzone cele. Data publikacji: 2020-09-21 Jedziesz do stolicy? A może chcesz wiedzieć jak sobie radzić w Warszawie? Co tu robić, jak się odnaleźć, jak gdzieś dojechać i gdzie warto szukać potrzebnych informacji? Mam dla Ciebie mały przewodnik, taki na prawdę mini, plus kilka moich obserwacji. Może Wam się W WarszawieAplikacja bezcenna i na wagę złota, bez niej Warszawa była by jedną wielką tajemnicą i to raczej nie tą, co to miło i łatwo się rozwiązuje, a raczej zagadką bez wyjaśnienia. Korzystam z niej, nie tylko w stolicy, ale tu pomaga najbardziej, szczególnie, kiedy nie znasz miasta, masz mało czasu, bo akurat jedziesz na rozmowę kwalifikacyjną lub na spotkanie z klientem. jest proste w obsłudze, świetnie działa na komputerze i na i bezpiecznie się z nią przemieścisz i znajdziesz swój punkt docelowy. Pokazuje różne typy połączeń od wygodnych po najszybsze. Jeśli chodzi o przemieszczanie pomoże też Street View i szybkie podejrzenie, jak coś wygląda na mapce Googla, dzięki temu, jeśli tak jak ja, masz średnią orientację w przestrzeni i raczej zapamiętujesz obiekty, nigdy odległości, łatwiej zorientujesz się w kulturalnych masz tu w bród, czasami aż boli głowa od tego nadmiaru. Jednak zazwyczaj fajnie móc samemu zdecydować, czy akurat w środku tygodnia masz chęć na koncert jazzowy, czy może mocne rockowe brzmienia, czy chcesz iść na premierę do Teatru Narodowego, czy może na musical do Romy. Dodatkowo w Warszawie super jest to, że masz bardzo dużo wydarzeń bezpłatnych – warsztaty, koncerty, seanse filmowe, wystawy. Ciekawa stronka, która zbiera sporo interesujących wydarzeń to Chcesz zwiedzać muzea, nic trudnego. Ale nie masz kasy? Nie ma problemu wiele muzeów ma dni, w który ma bezpłatne wejścia, wystarczy jedynie odebrać wejściówkę z kasy – np. Muzeum Powstania Warszawskiego, Zamek Królewski, Muzeum Wojska Polskiego (niedziela).RozrywkaMoja ulubiona strefa rozrywkowa to Wisła. Zarówno prawo, jak i lewobrzeżna Wisła oferuje bardzo wiele ciekawych atrakcji. Plenerowe kino, teatr czy koncert jest codziennością w letnie miesiące na wiślanym brzegu. Do knajpki na leżak może pójść o każdej godzinie prze 7 dni w tygodniu, modlisz się jedynie o pogodę, bo większość miejscówek jest na świeżym powietrzu. Na prawym brzegu Wisły zrobisz grill, rozłożysz się z kocykiem czy wypijesz spokojnie napoje z procentami – swoboda, luz i relaks tak bym zdefiniowała chwile nad Wisła. Już się nie mogę doczekać radzić sobie w Warszawie, czyli o czym nie zapomnieć?Warszawa, to takie miasto, o którym można pisać bardzo dużo i tak, się jej nie ogarnie, ja Wam pokazuję malutki wycinek. Podpowiem, że na ruchomych schodach zawsze stawaj po prawej i daj przejść ludziom, którzy gdzieś się śpieszą. Podpowiem, że uprzejmość popłaca, nie tylko w Warszawie, ale wszędzie, więc uśmiech, miłe słowo do sprzedawcy, drugiego człowieka jest bardzo to takie trochę skrajności, z jednej strony blichtr i sztampa galerii handlowych, z drugiej hałaśliwość dzielnicowych bazarków. Z jednej kultura wysoka – opera, teatr, z drugiej koncerty disco polo. Wieżowce i urocze miejsca jak w starych w miasteczkach (spacerem po Warszawie). W Warszawie da się odnaleźć, może to jeszcze nie moje miasto, ale miasto, które lubię, które obserwuje i które nie przestaje mnie zadziwiać. Szopy Polskie, niegdyś wieś szlachecka, od 1916 r. część dzielnicy Mokotów. Ziemie te stanowią ewenement w warszawskiej tkance miejskiej. Krajobraz Szop Polskich nie identyfikuje się ze stereotypem wiecznie zabieganej stolicy. Wypowiedzi mieszkańców płyną charakterystycznym spokojnym rytmem. Zamiast asfaltu piaszczysta droga, zamiast samochodów drzewa, zamiast wieżowców skromne domki i ogródki. O przemianach Szop Polskich, ich zagrożeniach oraz o własnej przeżytej historii zgodził się opowiedzieć nam znakomity opowiadacz Pan Bednarek, mieszkaniec najstarszego zachowanego domu w okolicy. SYLWETKA POSTACI Czy mógłby Pan po krótce opowiedzieć nam swoją historię? - Mam 68 lat. Tu urodziłem się, wychowałem, do szkoły chodziłem na Woronicza, to później się ożeniłem i mieszkam tu cały czas, co więcej mogę powiedzieć… Moa rodzina to ze 300 lat oni już tutaj mieszkała. Ze starszego pokolenia nikt nie żyje. Wszystko powymierało. Żyje Pan tutaj tylko żoną? - Tak. I z psem, to mały taki piesek już, stary, 14 lat skończyła, ślepa już jest, głucha. Mamy jeszcze dwie córki. Jedna w Mysiadle sobie mieszkanie kupiła, a druga to raz u nas, raz u teściowej. Dzieci często zaglądają do Szop Polskich? - No przyjeżdżają. No tamta z wnuczkiem przyjeżdża, mi tu pomaga. Jakoś się daje radę. Przyjeżdżają. Córka pracuje, to tam tak w sobotę, w niedzielę, w tygodniu nie raz, jak tam pracuje na drugą zmianę. Bo jedna to na poczcie robi, to jak ma pierwszą zmianę, to przyjedzie po obiedzie, jak po obiedzie robi, to tam nie przyjeżdża, wie Pani. Czyli uważa Pan, że córki nie będą opiekowały się tym domem? - Nie… Nie tam, jak tam umrę, to ona tam do teściowej, niech idzie i się wyprowadza, a jedna to niech tam mieszka w tym Mysiadle, ona kupiła, tam córka [mieszkanie]. Tam mieszka, wnuczek tam do szkoły chodzi. Tu żadnych widoków na życie tu nie ma dla młodego, no jakie tu widoki? Ani tu lasu ani tu nic nie ma. NAJBLIŻSZE OTOCZENIE Kto wybudował ten dom? - Dziadek wybudował, w 1910r. tu się wprowadzili. To przeszło sto lat ma ten budynek. Bo tu był kiedyś budynek, to bomba w wojnie upadła. To ojca brat miał sklep nawet. Tutaj stał tak, dotąd jest rozebrany, to on miał przeszło 300 lat, to dziadek kupił, to wziął to od kogoś jeszcze przed wojną. Posiadłość należała do Pana rodziny. - Zabrało teraz państwo, dekretem Bieruta. Niektórym pooddawali, a niektórym pozabierali. Mi akurat zabrali. I dlatego dom jest w takim stanie? - No tak, kto będzie remontował, ja nie będę remontował im przecież, bo czekam na sprawę. Chcą tylko żebym komorne płacił za to co miesiąc. Jak w blokach, wie Pani… Nie wiem ile dostane, co jak, dopiero sprawa w lutym ma być, szóstego chyba. Teraz to jest Rady Narodowej. Rada Narodowa niech się martwi. Obecnie użytkowana jest Jedna trzecia pomieszczeń. Jeden pokój z kuchnią i tam mały przedpokoik, to jest jakieś 38m gdzieś. I jeszcze to charakterystyczne drzewo rosnące w domu. - A to samosiejki są, wiatr przywiał i powyrastały. Drzewo wyrosło same. Wiatr przywiał i rośnie. A te budki dla ptaków zaraz za Pana domem? - To są… Ta buda to kolegi syna jest, a to znów jest kolegi. Ja sprzedałem swoje gołębie. Mi nie można dźwigać, nic robić, dlatego sprzedałem. Trzeba wodę im wstawiać, żarcie nosić. Kolegi syn ma tą budę, a tamtą ma kolega. Puszczam tamtych, bo on późno, do późna robi, a rano są mgły, to ich nie puszczam. To a ich puszczę chwilę pochodzą i zamykam ich, a to też niecodziennie. To raz, dwa razy w tygodniu, jakoś tak. Czy jest tutaj bieżąca woda, kanalizacja, gaz, elektryczność? - Elektryczność jest, gaz to się kupuje w butlach, to się przywozi, a woda jest taka źródlana. No i miejska woda też tam jest, tam pompa jest, ale ja tam nie korzystam z tamtej wody. Wolę tą taką wodę. Kanalizacji tu nie ma, to się wynosi i wylewa, tu za tym. Kiedyś to doły kopałem, to znowu to się zakopywało. Teraz to człowiek nie ma siły i nie kopie tam. UTRZYMANIE Pan żyje chyba z rolnictwa. - Nie, skądże. Ja ogródek tylko taki mam. A te dynie to tu sadziłem, pomarzły. Krzaki sadziłem… Koledze pestki dałem, żeby sobie obrał, wziął. A tak z reszty to nawóz będzie. A tak to sadzę kwiaty tutaj przeważnie. Więc jak Pan zarabia na życie? - Kiedyś w administracji pracowałem. Miałem trochę przepracowane lat, ale nie przyznali mi emerytury, bo mi zabrakło, to mam takie zapomogi, wie Pani. Żona znowu ma emeryturę, to jakoś nam starcza, żeby przeżyć. SĄSIEDZI Jakie Pan ma stosunki z sąsiadami tutaj, a jakie z sąsiadami po drugie stronie? - No dobre, to tak się żyje no, tak dzień dobry i do widzenia i już. Dalej to ja tam nie chodzę. Tam dalej to powymierali, sami starsi ludzie, to co ja z nimi będę się zadawał, tam dyskutował, o czym? A jak wyglądają stosunki z osobami z tego nowego osiedla? - A to tam z nimi, znam parę osób, no to dzień dobry, do widzenia, jak się człowiek spotka, no i wszystko. Może nie wolno być tak sceptycznym, tutaj ludzie w końcu często przychodzą na spacery. - No tak, przychodzą no. W lecie tu sporo przychodzi ludzi. Przejdą, pójdą, co mnie może przeszkadzać. Na rowerach jeżdżą. W okolicy mieszkają osoby młode? - Nie ma, tu starsze wszystko. Na wymarciu tu wszystko. Młode to sobie wszystkie mieszkania pokupowali, kto tu co będzie. Tutaj ani dojazdu nie ma, czy pogotowie ani ulicy nie ma, nic no. Kiedyś to była za górą tą ulica, bloki te stawiali, to pospychali, wzięli. Kiedyś ta Domaniecka to przedłużona była aż do tam, tam teraz blok stoi na kawałku ulicy. Dojazdów nie ma, i węgla przywieźć nie można, ani nic. Zachoruje Pani to pogotowie tam w blokach staje. Musi Pani wyjść, a jak się Pani nie nadaje to wynoszą Panią i już. I to cała historia taka jest. CODZIENNOŚĆ Jak wyglądają Szopy Polskie zimą? - Zimą? No to tutaj zakopane wszystko jest zimą. Tylko to teraz słabe zimą są, no bo jak kiedyś były zimy, to śnieg był po dwa metry, a teraz to tam słaba zima, tak jak i na jesieni, ponuro. Jak byliśmy tutaj ostatnio z grupą, to było tuta piękne słońce, to miało to miejsce swój klimat, a teraz to… - Do wiosny tak będzie . Na wiosnę znowu słońce wyjdzie, to znów będzie ładnie, przyjemnie, na ławce można posiedzieć, tak to… Zimą to w domu. W wolnym czasie, co Pan lubi robić? - Siedzę w domu i w telewizję patrzę. Tylko w domu w telewizji nic nie ma. Czasami pospaceruję aby odpocząć. Jak wygląda typowy dzień mieszkańca Szop Polskich? - No to wyjdę z rana, pospaceruję, później przyjdę, trochę drzewa urąbię, w piecu napalę, to wody przyniosę, znów się tam wyjdzie po tego, a później to siedzi się w domu i teraz to tam… A w lecie, to wyjdę usiądę sobie na działce, a teraz to zima jest, to w domu sobie… To wszystko. PRZESZŁOŚĆ Skąd Pana rodzina się tutaj sprowadziła? - Moja? No to babka była Polką, no to tam prababka, a dziadek to podobno Turkiem był, bo Sowiecki, jak to tam Pani wie, tam wziął ich podobno do niewoli, tam w Wilanowie – Powsin, Powsinek. No i został tu. No i potem z babką się pobrali. To z pokolenia na pokolenie szło. Ile to lat przecież. Co Pana skłoniło do pozostania w tym miejscu? - No zostałem, no bo tak nas nie wyrzucili. Takie te lepsze domy to tu zostawiali, a takie gorsze to powyrzucali, wzięli. I tak siedzę tutaj. Tu niedługo mają usuwać, mają budować tam coś, nie wiem. Widzi Pani, chaszcza się tu porobiła, pozarastało, nikt nie dba o to. Czy mógłby Pan opowiedzieć jak kiedyś jak wyglądało to miejsce. O skarpie, o Wiśle… - No to Wisła, tam wiadomo kiedy ona tu płynęła… Może miliony la temu być. No bo jak stąd się przeniosła tam, taki kawał, no to rzeczywiście. No to na ten temat nic Pani nie powiem. Tu nikt nie pamiętał, nikt nic nie mówił na ten temat. Płynąć to tu płynęła, bo jak tu kopię, to małże wykopuję, też muszle tych małże. To rzeczywiście tutaj woda płynęła, tą skarpą. Przesuwało się koryto, bo tu niżej jest, drążyła sobie i zeszła parę kilometrów. No i to wszystko tej historii. Pan wspominał wcześniej o historii związanej z piwnicą, mógłby Pan ją przytoczyć jeszcze raz? - T ą, tamtą piwnicą, tam o tych Żydach? No to jak wojna była, to tam Żydzi sobie tą piwnicę wzięli, to przed wojną chyba. To chyba wiedzieli, że będzie wojna. I betonową tak zrobili w tej skarpie i stoi tam do tej pory. Paru się przechowało. Dwóch spotkałem. Jeden mi nawet garnitur do ślubu szył, to mały chłopaczek taki był to krawcem był, a drugi był prokuratorem. Na Malczewskiego mieszkał. Jak dwa dni w administracji robiłem, to on malarzem pokojowym był. Malowałem u niego, żeśmy się zgadali i opowiadał mi, że się tuta przechowywał. I to wszystko. A piwniczka stoi do te pory. Ale już nie jest użytkowana, bo kto tam niby będzie mieszkał. Czy dziadek wspominał coś o czasach wojennych i powojennych? Może jak Pan pamięta czasy powojenne w tym miejscu? - Nie no, ja to byłem mały chłopak, jak dziadek umarł, to nie pamiętam co on tam specjalnie mówił. Jak ja mogłem odczuć ten okres… A na ten temat to nic nie będę mówił. No to sprawy są takie no… Ludzi aby wykorzystać, nie wie Pani jak to jest. Silniejszy biedniejszego niszczy. Tu jest teraz jak to się mówi Unia, ta. Tylko za tamtych czasów było lepiej, jak tam jest teraz. Tak twierdzę. Co Pan sądzi o wsi Szopy Polskie? - Polskie były z dawien dawna. To Poniatowska podobno, jak słyszałem, sama nadawała te ziemie. No to tam były dalej Szopy Francuskie, Belgijskie (?), tam Niemieckie za Puławską Szopy znów były. Teraz tylko te Polskie zostały. Tamte to polikwidowali. Pobudowane zostały bloki to tylko Polskie są Szopy. A to też tam parę tylko budynków zostało, bo tu powyrzucali wzięli. Przecież tu kiedyś sporo ludzi mieszkało. Niektóre domy pozostawiali a tą resztę powyrzucali, wzięli. TERAŹNIEJSZOŚĆ Mówi Pan, że Szopy Polskie są na wyginięciu, ale gdyby miał Pan jakiś znaczący głos w tej sprawie, to wolałby Pan aby przetrwały w takiej właśnie zastanej formie? - No jakby tu wie Pani, do jazd zrobili, wszystko urządzili, to chyba, że bym tu wolał niż tam gdzieś iść mieszkać. Bo tam budują nowe osiedle. - Bo tam to można było sprzedać to tym ludziom, a dalej nie można już sprzedać, bo to gmina pozajmowała. Obojętne mi są te wille. Jak to gmina pozajmowała? - No gmina wzięła, żeby sprzedać. Kto tam ma dostęp to sprzedać nie może, bo gmina ma tam pierwszeństwo wykupu tej ziemi. I coś mają tu robić, nie wiem, co oni mają tu robić, tu te wille niby mają stać, czy coś, nie wiadomo. Na miejsce to bym sobie popatrzył kiedyś, jak człowiek dożyje. Czy to wyrzucą…. Przyjdę popatrzę. Czyli jakiś sentyment jest. - Tzn. wie Pani, tak samo jak i Pani, gdzieś się tam urodziła, to też chyba tam człowieka ciągnie. Tak samo jak i ptaka w takie miejsce, tak samo. Człowiek urodził się tutaj w takich warunkach, wychował, to i chce i umrzeć, jak to się mówi. Ogółem to mi się tu podoba. PRZYSZŁOŚĆ Jak Pan widzi przyszłość Szop Polskich? - Przyszłość? Słyszałem, że mają zabudować. Mają tu być pobudowane domki jakieś jednorodzinne. No co ja mogę sądzić… Ja wiem, są władze wyższe, niech oni się o to martwią. Władze nie słuchają społeczeństwa. Dużo mówią, mało robią. To jest cała taka polityka. Jakie jest Pańskie nastawienie? Woli Pan żeby Szopy Polskie nadal trwały w tym samym miejscu? - Człowiek jak już się tu wychował, to niechby i umarł, jak to się mówi. Tu chociaż mam dobrze, bo mam ciszę, spokój, swobodę. Do bloku bym poszedł, to bym tam siedział cały dzień. Tutaj to wyjdę pospaceruję, pochodzę. MIASTO Jesteśmy blisko centrum, a jednak rządzi tu zupełnie inny krajobraz. - No tak jak wieś, jeszcze gorzej nawet, jak w puszczy jakiejś. Czemu Pan tak mówi? W miastach obywatele narzekają na brak zieleni. - Bo widzi Pani, pozarastane wszystko wkoło drzewami. Kiedyś te starsze ludzie byli, to robili, teraz te starsze ludzie poumierali wszystko. Młodzi robić nie chcą, drzewa wszędzie porosły i tyle. Jak często jeździ Pan do miasta, „na górę”? - No to do sklepu, raz dziennie się wyjdzie to się tam czegoś potrzebuje, a jak się nie potrzebuje, to człowiek nie chodzi. Centrum Pan odwiedza? - Czasem jeżdżę, czy do lekarza czy jakieś sprawy załatwić, czy kiedyś do pracy, tak samo się przecież jeździło. Pracowałem kiedyś w administracji przecież. Do kościoła to w Służewie, tam na tej górce, służewieckie, to tam należymy, a chodzimy tutaj na Domaniecką do kościoła, tu jest bliżej, tam jest daleko. Jednak korzysta Pan czasem z usług, które oferuje miasto. - No tak. No bo tak, to człowiek jakby bez tego żył, to by człowiek zdziczał, tak bez tego. Czy uważa Pan Szopy Polskie za integralną część Warszawy? - No na pewno, bo przecież to było do Warszawy przecież „przy tego”, bo kiedyś to gmina Wilanów należała. To była gmina jakaś tam, a teraz no to jest Ksawerów, do Ksawerów jest to przyłączone, czy coś takiego. Pan czuje się rodowitym Warszawiakiem? - No jasne, no bo jak tu w Warszawie urodzony jestem i tego, to i jak mam się nie czuć tak. Pokolenie moje matka, ojciec, babka, pradziadkowie byli porodzenie, wszyscy. Nie ma Pan za złe tego, co Panu państwo zrobiło? Chodzi mi… - No co mogę mieć złego. Pozytywnie jestem nastawiony, mnie tam wszystko jedno. Objaśnienia historyczne: II wojna światowa - największy konflikt zbrojny, trwający od do roku (w Europie do roku). Stronami konfliktu były państwa Osi oraz alianci. Warszawa odniosła duże zniszczenia, ok. 65% całej zabudowy. Podczas wojny na terenie miasta zginęło 0,5 mln jego mieszkańców. Dekret Bieruta – wydany roku przez Krajową Radę Narodową. Na jego mocy w terytorium Warszawy wchodziły wszystkie grunty, które znajdowały się w jej przedwojennych granicach. Budynki na tych gruntach miały nadal pozostać w posiadaniu ich dotychczasowych właścicieli. Antysemityzm podczas okupacji – w okresie II wojny światowej na obszarze Polski zginęło około 2,5 – 3 mln osób pochodzenia żydowskiego. W Warszawie znajdowało się getto, w którym zamknięto pół miliona Żydów. Rada Narodowa – terenowy organ władzy państwowej w PRL, jej zadaniem było stwarzać pozory demokracji. W rzeczywistości realizowała politykę rządu, który był zależny od PZPR. Polska Rzeczpospolita Ludowa (PRL) – oficjalna nazwa państwa polskiego w latach 1952-1989. Jego ustrój w tych czasach można określić jako zależną od ZSRR monopartyjną dyktaturę. Szopy Polskie – „wieś w środku miasta”, pierwsze wzmianki pojawiły się już w 1456 r. W XVII w. była w posiadaniu zakonu karmelitów bosych. Od 1795 r. własność rządowa. Pod koniec XVIII w. władze rosyjskie osadziły tu kolonistów niemieckich tworząc Szopy Niemieckie. Powstały również Szopy Polskie. W 1916 r. włączone do Warszawy. Cieszę się, że pierwsza część „Stylowej mapy Warszawy” wywołała tak dużo pozytywnych reakcji i komentarzy, więc pora na część drugą, która też jest obszerna, ale nadal jeszcze nie wyczerpuje tematu. Myślę, że z samej Warszawy mógłby powstać jeszcze co najmniej jeden odcinek. Zobaczymy co czas przyniesie, a tymczasem wraz z marką DS Automobiles, która jest partnerem tego cyklu, zapraszamy was na podróż po miejscach, gdzie znajdziecie świetny asortyment, piękne wnętrza, kameralną atmosferę i profesjonalną obsługę. Przypominam, że pierwszą część „Stylowej mapy Warszawy” znajdziecie lokal pracowni Zaremba 1894Partnerem cyklu jest marka DS Automobiles. Na zdjęciach możecie zobaczyć model DS 7 CROSSBACK E-TENSE 4×4. To elegancki SUV, który na zdjęciach produktowych wydawał mi się autem dużym i raczej mało miejskim, ale na żywo okazał się bardzo fajnym kompanem miejskich podróży. Zwrotny, łatwy w parkowaniu i bardzo przyjemny w prowadzeniu, nawet na kamiennych brukach i wyjeżdżonych asfaltach. No i ten design, który faktycznie przyciąga wzrok przechodniów (piękna linia nadwozia, potężny grill). DS7 w wersji którą miałem do dyspozycji, to tzw. hybryda plug-in, czyli auto które można ładować korzystając ze standardowego gniazdka w domu/mieszkaniu. Producent podaje, że w trybie zeroemisyjnym można przejechać tym autem nawet 58 km po pełnym naładowaniu. Do jazdy miejskiej w zupełności to wystarcza. ZAREMBA 1894Śródmieście, ul. Nowogrodzka 10W moim przewodniku nie mogło zabraknąć najstarszego i najbardziej prestiżowego polskiego zakładu krawieckiego. Założył go Edward Zaremba w roku 1894. Od kilku lat pracownię prowadzi wnuk założyciela – Maciej Zaremba, który umiejętnie wprowadził firmę w XXI wiek, szanując jednocześnie wartości, które jego poprzednicy budowali przez ponad 100 lat. Co ciekawe, obecny właściciel nie wiązał swojej kariery z tą branżą, ale splot okoliczności (śmierć ojca) sprawił, że podjął się misji kontynuowania rodzinnego pracowni przez Macieja wzniosło ją na zupełnie inny poziom stylu i wizerunku, bo przecież jakościowo zawsze była to pracownia do której trafiali wymagający klienci. Maciej Zaremba zaczął wprowadzać zmiany w konstrukcjach, detalach, proporcjach, dostępności tkanin i samej promocji marki. Pracownia zaczęła sprzedawać nie tylko ubrania, lecz styl. Nowoczesny, ale jednocześnie bardzo klasyczny, czerpiący inspiracje z krawiectwa założyciela świetnie poradził sobie też z nowymi technologiami i nie mam tu na myśli nowoczesnych maszyn krawieckich (większość szwów nadal jest u niego wykonywana ręcznie), lecz promocję marki w internecie. To pozwoliło wypromować markę także poza granicami Polski. Na tyle skutecznie, że Maciej wielokrotnie organizował zagraniczne spotkania grupowe dla klientów na przykład w Szwecji, na których przyjmował zamówienia miarowe od kilkunastu osób. Gotowy produkt był później wysyłany do Szwecji w pracowni przy Nowogrodzkiej można się ubrać od stóp do głów. Poza garniturami, marynarkami, spodniami, płaszczami, które szyte są we własnej pracowni, można tu również zamówić koszule szyte na miarę, a także kupić dodatki marki własnej i brytyjskiej marki Drake’ tygodni temu pracownia Zaremba zmieniła lokalizację, choć na bardzo bliską. Po wielu latach przenieśli się zaledwie dziesięć metrów dalej, na róg Nowogrodzkiej i Kruczej. To znacznie większy lokal, który Maciej Zaremba chce wykorzystać nie tylko jako pracownię krawiecką, lecz także wyjątkowy sklep w którym będą sprzedawane gotowe produkty z logo Zaremba 1894. Widziałem kilka prototypów i wyglądają bardzo obiecująco. Co ciekawe, nie jest to odzież elegancka lecz tzw. sartorial workwear, czyli stylistyka nawiązująca do ubrań roboczych, ale z krawieckim sznytem. Śledźcie poczynania tej marki na profilach społecznościowych, bo w najbliższych miesiącach sporo będzie się krawiectwo miarowe nadal pozostanie podstawą działalności tego miejsca. Zresztą pracę działu bespoke będzie można zobaczyć przez przeszkloną ścianę nowego kilku lat w pracowni Zaremba dostępna jest także tańsza wersja szycia, czyli Made To Measura, która jest realizowana przez zewnętrznych partnerów. Pozwala to obniżyć cenę produktu końcowego i skrócić czas realizacji. Obecnie garnitur w wersji bespoke kosztuje 10 000 zł, a termin realizacji to 14 tygodni. Garnitur w opcji MTM kosztuje 4500 zł (half canvas) lub 6500 zł (full canvas). Czas realizacji to 8 ul. Chmielna 30W pierwszej części „Stylowej mapy Warszawy” pisałem o tym, że do czasu otwarcia Klasycznych Butów w Elektrowni Powiśle, niewiele było miejsc w stolicy, gdzie można było znaleźć duży wybór klasycznego obuwia. Ale przecież jest jeszcze salon brytyjskiej marki Loake, który ma już ponad pięć lat, a to oznacza, że przyjął się wśród Warszawiaków. Zresztą chyba nie tylko tu, bo Loake jest jedyną zagraniczną marką obuwia klasycznego, która rozwija w Polsce sieć salonów firmowych. W tej chwili jest ich pięć (Warszawa, Kraków, Katowice, Wrocław i Poznań).Warszawski butik mieści się przy ulicy Chmielnej, która przez wiele lat była bardzo popularnym miejscem jeśli chodzi o handel detaliczny, niestety pod koniec lat 90. galerie handlowe trochę „wyssały” ruch z tych okolic, a atrakcyjne lokale zaczęła przejmować gastronomia. Na szczęście w Warszawie marka Loake nie zdecydowała się na galerię handlową, lecz kameralny lokal w podwórzu kamienicy z numerem 30. Jest to ścisłe centrum stolicy, ale jednocześnie trochę na uboczu, co gwarantuje spokojną i przyjazną atmosferę Loake produkowane jest od roku 1880, początkowo wyłącznie w Kettering w hrabstwie Northamptonshire. Obecnie, ze względu na ogromną skalę działalności, cześć modeli i etapów produkcji realizowana jest w innych krajach. Loake jest także podwykonawcą innych marek. Od roku 2007 firma dostarcza obuwie dla dworu królowej Elżbiety. Najtańsze linie Loake to L1 i Design Loake (cena ok. 700-800 zł za parę butów), a najdroższa i najbardziej ceniona to Loake 1880 Export Grade (cena od 1800 zł za parę butów).Poza zakupem nowego obuwia, w warszawskim salonie Loake można także zamówić gruntowną renowację butów, która obejmuje wymianę podeszwy, wymianę obcasów, odświeżenie cholewki oraz formowanie-naciąganie cholewki na fabrycznych kopytach. Całość tej operacji odbywa się w fabryce Loake w Kettering. Koszt standardowej renowacji to 350 dodać, że w polskich salonach Loake można też kupić dodatki kilku ciekawych, choć mało znanych marek. To między innymi portfele australijskiej firmy Bellroy, która powstała stosunkowo niedawno (2009 r.), ale w tym czasie udało jej się sporo namieszać na rynku skórzanych akcesoriów. Głównie za sprawą świetnie zaprojektowanych i świetnie prezentowanych cienkich portfeli. Ja od pięciu lat używam ich modelu Travel Wallet i mogę potwierdzić, że również pod względem jakości jest to produkt wart uwagi. Dwie pozostałe marki, którym warto się przyjrzeć będąc w salonie Loake to Pedemeia (skarpety z Portugalii) oraz Orbikey (australijska marka produkująca skórzany organizer do kluczy).MACARONI TOMATOŚródmieście, ul. Rozbrat 22Starsi czytelnicy tego bloga zapewne to wiedzą, ale ci młodsi być może nie, że pierwszym polskim blogerem piszącym o modzie męskiej nie był lecz Wojciech Szarski, który pod pseudonimem Macaroni Tomato zaczął publikować swoje treści kilka miesięcy przede mną, czyli była to pierwsza połowa 2009 roku. Wojtek zawodowo zajmował się wtedy pisaniem scenariuszy, ale hobbystycznie zainteresował go świat nieco zapomnianych ubrań i dodatków tworzonych przez lokalnych rzemieślników. Założył więc bloga i spisywał na nim swoje realizacje od krawców, szewców, rękawiczników. Blog bardzo szybko stał się opiniotwórczym medium w tej tematyce, a Wojtek – ekspertem. Moim zdaniem blog Macaroni Tomato w dużym stopniu przyczynił się do popularyzacji i renesansu wielu warszawskich bloga doprowadziła do pomysłu założenia własnej marki. Polskiej, ale z włoską duszą. Stało się to w roku 2012. Wojtek wraz ze wspólniczką Tatianą Hrechorowicz otworzyli malutki butik Macaroni Tomato przy ulicy ich kolekcje były produkowane przez włoskich podwykonawców włoską firmę Lubiam, zatem był to dość wysoki poziom cenowy (marynarki powyżej 2000 zł), natomiast kilka lat temu właściciele podjęli decyzję o przeniesieniu produkcji do polski i stworzeniu autorskich szablonów marynarek, garniturów, spodni i koszul. Zmiana podwykonawców pozwoliła także na obniżenie cen detalicznych, przy zachowaniu dobrych tkanin i wysokiej jakości wykończenia. Kilka lat temu nastąpiła też zmiana lokalizacji na znacznie większy sklep, który mieści się przy ulicy Rozbrat miejscu można też kupić buty marki Berwick, a także skorzystać z usług szycia Macaroni Tomato choć produkowane w Polsce, to nadal zachowują włoski styl. Jest w nich elegancja, ale jest też dużo włoskiego luzu, co widać po ostatnich kolekcjach, w których pojawiły się np. kurtki gdybyście się zastanawiali czy Wojtek nadal pisze bloga, to niestety niedługo po rozpoczęciu przygody biznesowej z własną marką zaprzestał pisania. A szkoda, bo dla mnie też to był blog, który z przyjemnością 13Saska Kępa, ul. Paryska 13Włoskie inspiracje można też znaleźć w kolekcji innej polskiej firmy, która zlokalizowała swój butik na Saskiej Kępie. To marka M. Ceran, która powstała w roku 2014. Jej założycielem jest pani Maria Ceran. Przez wiele lat pracowała dla marek damskich, ale to na męskim rynku postanowiła rozpocząć samodzielną działalność. Zainspirowały ją podróże do Włoch, tamtejsze tkaniny oraz lekkie marynarki bez konstrukcji w których Włosi są mistrzami. I to właśnie ten asortyment jest sercem i duszą tej marki. Marynarki szyte są w Polsce, w krótkich seriach, z ciekawych mieszanek tkanin, gdzie nie brakuje kaszmiru czy alpaki. Wszystkie są pozbawione podszewek i poduszek, więc rzeczywiście „po włosku”.fot. Kuba Ceranfot. Kuba CeranLokal przy Paryskiej 13 jest urządzony bardzo minimalistycznie, co jest świetnym tłem do ekspozycji marynarkami i kamizelkami z logo M. Ceran, znajdziecie tam produkty kilku innych ciekawych marek. Przede wszystkim torby i akcesoria polskiej marki Garda Leather, która jakością może konkurować z wieloma zagranicznymi też poszetki i krawaty z katowickiej pracowni Poszetka oraz koszule włoskiej marki Kuba Ceranfot. Kuba CeranSTYLE SHOPWola, ul. Ogrodowa 26APrzygotowując projekt „Stylowa mapa Warszawy” zależało mi na tym, by znalazł się tu także sklep z asortymentem dla mniej zamożnych klientów lub klientów, którzy po prostu nie lubią wydawać większych kwot na ubrania, ale cenią sobie wysoką jakość. Adresem wartym polecenia jest bez wątpienia bardzo kameralny butik Style Shop, który znajdziecie na ulicy Ogrodowej malutki outlet z wyselekcjonowaną ofertą produktów premium, które są egzemplarzami pochodzącymi głównie z zagranicznych butików (około 70% asortymentu), ale są też ciekawe sztuki z drugiej ręki, pochodzące od klientów z Polski (około 30% asortymentu). Te drugie, zanim trafią do sprzedaży, poddawane są czyszczeniu chemicznemu. Właścicielem tego miejsca jest Paweł Daniluk, który z dużym wyczuciem wybiera produkty do sklepu i rzeczywiście trudno stąd wyjść z pustymi rękami, bo nie dość, że sam asortyment robi świetne wrażenie (bardzo dobra selekcja), to i ceny są bardzo przystępne. Marynarki nie przekraczają zazwyczaj ceny 500 zł, a koszule 250 ofercie dominuje asortyment z segmentu smart casual. Najwięcej jest marynarek, koszul i spodni, ale są też fajne płaszcze, kurtki, buty i dodatki (poszetki, krawaty, szaliki). Jeśli chodzi o marki, to dominują włoskie lub te, które włoskim stylem się inspirują. To między innymi Suitsupply, Hacket London, Oscar Jacobson, Boggi, Tagliatore, Gutteridge, Lardini, Lubiam, Canali, Corneliani, Tombolini, Eleventy, Emanuel Berg, Polo Ralph Lauren, Macaroni Tomato, Dondup, Zegna, Barbour i wiele, wiele innych. Podczas mojej wizyty wypatrzyłem nawet kilka sztuk z linii Lancerto & Mr. asortyment pojawia się w zasadzie codziennie, więc warto tam zaglądać regularnie. Bieżące oferty i ceny można podglądać na fan page’u Style Shop. W planach jest także uruchomienie sklepu podkreślić, że cały proces obsługi klienta w Style Shop bardziej przypomina usługę zakupów ze stylistą niż zwykłe zakupy. Paweł nie dość, że ma dużą wiedzę i jest osobą bardzo sympatyczną, to dba o to, by każdy klient z idealnie dopasowanym ubraniem. Na miejscu można zamówić wykonanie wszystkich niezbędnych przeróbek krawieckich w bardzo atrakcyjnych cenach (20 zł za przeróbkę).HARATYKŚródmieście, ul. Tamka 37Hasło „niezależny polski projektant” stałym czytelnikom tego bloga zapewne kojarzy się albo z dzianinową odzieżą sprzedawaną w nieprzyzwoicie wysokich cenach albo z ubraniami tak odjechanymi, że trzeba mieć sporo odwagi by kupić, a co dopiero założyć ;) Ale jest jedno nazwisko, które moim zasługuje na wyróżnienie i nijak nie pasuje do tych stereotypów. Nie dość, że są to kolekcje do noszenia, a nie do podziwiania, to jeszcze dobrej jakości i w uczciwych o Wojtku Haratyku, którego atelier mieści się przy ul. Tamka 37. To prawdopodobnie najmniejszy męski butik w Warszawie, a na pewno najmniejszy w moim subiektywnym przewodniku. Ale jest dzięki temu bardzo przytulnie i Haratyk jest samoukiem. Chciał zostać architektem, a zajął się modą. Zaczynał w roku 2010 jako dwudziestolatek na kieleckim konkursie Off Fashion, gdzie zdobył wyróżnienie za najlepszą kolekcję męską. Później były kolejne konkursy i nagrody. Własny butik pojawił się w roku 2017. To malutki lokal z antresolą w którym działał kiedyś zakład chodzi o asortyment, to w butiku można kupić produkty gotowe, a także skorzystać z usługi szycia miarowego (MTM). Stylistyka marki Haratyk to bardzo udane połączenie miejskiej nowoczesności i starej dobrej klasyki (spodnie z wysokim stanem, szerokie klapy, klasyczne płaszcze). Projektant nazywa to estetyką urban ubrania są szyte w Polsce, a tkaniny pochodzą od topowych dostawców z Włoch i Wielkiej Brytanii. Niewątpliwą zaletą są bardzo krótkie serie. Marynarki kosztują około 2000 zł, koszule 500 zł, spodnie 800 zł. W butiku można też kupić pojedyncze sample w bardzo atrakcyjnych cenach. Część produktów dostępna jest ROMAN & LOOM 10Śródmieście, ul. Niecała 7 i 10Kolejną firmą, która ma blogowe korzenie jest Zack Roman. To marka założona przez Romana Zaczkiewicza, który pod pseudonimem Szarmant dał się poznać jako entuzjasta klasycznej męskiej elegancji i promotor tego stylu. Na blogu Romana można było przeczytać recenzje warszawskich rzemieślników u których zamawiał marynarki, płaszcze, rękawiczki, ta zaowocowała pomysłem na własny biznes. Roman postanowił zostać agentem tkaninowym i wprowadził na polski rynek tak uznane tkalnie jak Harrisons of Edinburgh i H. Lesser. Później się pojawił pomysł na produkty sygnowane własnym nazwiskiem. To były krawaty, koszule, muchy. Najpierw pod logo Szarmant, a kilka lat później nastąpiła zmiana nazwy na Zack Roman. Obecny asortyment marki pozwala się ubrać od stóp do Anna UlanickaRoman wypromował na polskim rynku kilka produktów, które później wprowadziło do swojej oferty wiele innych marek. To między innymi garnitury dwurzędowe, kapelusze, koszule z kołnierzem na szpilkę, płaszcze kolekcji Zack Roman mocno nawiązuje do brytyjskiego stylu, choć konstrukcyjnie są to lekkie marynarki i płaszcze z których słynie raczej moda włoska, a nie brytyjska. Obecnie większość produktów powstaje w miejscu dostępna jest także kompleksowa oferta szycia Anna Ulanickafot. Anna Ulanickafot. Anna UlanickaButik Zack Roman działa przy ulicy Niecałej 7. W tym samym lokalu panie też znajdą coś dla siebie, bowiem jest to także siedziba marki Monika Kamińska, która oferuje damską ponadczasową klasykę z naturalnych skoro już jesteśmy na Niecałej, to warto też wspomnieć o adresie Niecała 10. Działa tam druga marka należąca do Romana Zaczkiewicza – Loom 10. To atelier w którym można kupić luksusowe tkaniny z Włoch i Wielkiej Brytanii w ilościach detalicznych. Czyli dla kogoś, kto chce samodzielnie sobie coś uszyć, bądź zanieść do krawca gotowy kupon. Do wyboru są dziesiątki próbników garniturowych, marynarkowych i koszulowych, takich marek jak Scabal, Drago, Carlo Barbera, Piacenza 1733, Fordam, Huddersfield Fine Worsteds, Hardy-Minnis, Dugdale Bros, Bateman Ogden, Harrisons 1863, Smith Woollens, Porter & Harding, Moon, Holland & Sherry, Loro Piana, Embassy, Atelier Romentino, Testa, Soktas, Loom 10 znajdziecie też bogaty wybór guzików, podszewek i dodatków krawieckich. Większość tkanin dostępnych jest na zamówienie (dostawa do 5 dni roboczych), ale są też belki dostępne od ręki. Przy tych drugich ceny zaczynają się od 150 zł za metr bieżący tkaniny 100% wełna. Tkaniny na zamówienie od 250 Anna UlanickaMYSIA 3Śródmieście, ul. Mysia 3W pierwszej części „Stylowej mapy Warszawy” pisałem o Elektrowni Powiśle – kameralnej galerii z wyselekcjonowaną ofertą, ale jest jeszcze co najmniej jedna spokojna galeria handlowa, którą warto znać. Mysia 3 – pod tym adresem funkcjonował kiedyś urząd cenzury, a obecnie to pięciopiętrowa przestrzeń z bardzo fajną ofertą łączącą modę, artykuły wyposażenia wnętrz, upominki, sztukę i kulturę. Szczególnej uwadze polecam COS, MUJI, NAP oraz Leica 6×7 to szwedzka marka należąca do H&M Group. Minimalistyczna stylistyka, dobra jakość i przystępne ceny. Jeśli potrzebujecie coś z tzw. ubrań basicowych, to warto tam zajrzeć. Z kolei MUJI to japońska marka, która też odwołuje się do minimalizmu, aczkolwiek u nich ubrania to tylko część oferty. Większość stanowią dodatki do wnętrz i akcesoria biurowe. Ceny bardzo przystępne. Po dodatki wnętrzarskie warto zajrzeć także do NAP. To sklep z wyselekcjonowaną ofertą polskich i zagranicznych marek. Ceny z wysokiej półki, ale asortyment także. Z kolei Leica 6×7 Gallery to galeria współczesnej fotografii dokumentalnej i artystycznej. Można tu tylko pooglądać, ale można też kupić prace topowych polskich BERGMokotów, ul. Wołoska 12Sklepów z koszulami w Warszawie nie brakuje, ale jeśli chcielibyście trafić do miejsca gdzie nie dostaniecie oczopląsu, lecz starannie wyselekcjonowaną ofertę, to polecam butik marki Emanuel Berg. Ja akurat odwiedziłem ich w Galerii Mokotów, ale jest też drugi punkt w Emanuel Berg to specjaliści od najwyższej jakości koszul i jedyna polska firma, która od kilku lat regularnie wystawia się na włoskich targach Pitti Uomo. Koszule Berga rekomendował w swoich książkach Bernhard Roetzel, autor bestsellera „Gentleman – Moda ponadczasowa”. Założycielem firmy jest Jarosław Berg-Szychułda, który urodził się w Polsce, a pierwsze kroki biznesowe stawiał w Niemczech. Koszule szyte są w zakładzie produkcyjnym w Tczewie, a tkaniny do produkcji dostarcza przede wszystkim włoska grupa Albini, czyli są to marki Thomas Mason, Albini 1876 oraz Albiate Emanuel Berg to nie tylko koszule gotowe, ale też szyte na zamówienie. Usługa ta ma wielu stałych klientów, którzy regularnie wracają po nowe egzemplarze. Od kilku lat dostępne są także inne ubrania szyte na zamówienie (garnitury, marynarki, spodnie), ale butiki Emanuel Berg warto odwiedzić nie tylko z powodu ubrań, lecz także butów, bowiem jest to jedyne oficjalne miejsce w Polsce w którym można kupić obuwie legendarnej brytyjskiej marki Crockett & jedna z najbardziej cenionych firm jeśli chodzi o segment klasycznego obuwia. Wybór w salonach Berg może nie jest jakiś oszałamiający ze względu na ograniczoną powierzchnię (około 20 modeli w Galerii Mokotów), ale w razie potrzeby można zamówić dowolny model z katalogu C& też wspomnieć, że jeszcze kilka lat temu marka Emanuel Berg słynęła przede wszystkim z koszul klasycznych (białe i błękitne), ale od kilku sezonów stale poszerzana jest oferta casualowa i rzeczywiście są to bardzo interesujące wzory, w wielu przypadkach projektowane na wyłączność tej KIELMANŚródmieście, ul. Chmielna 6Pisząc o stylowych punktach z mapy Warszawy nie można pominąć adresu Chmielna 6. to tu swoją siedzibę ma najbardziej znany i najbardziej prestiżowy polski zakład szewski – Jan Kielman. Jego historia sięga roku 1883. Pierwszym pokoleniem tej szewskiej rodziny był Jan Kielman. W latach 20 ubiegłego wieku dołączył do niego syn Wacław, który zdobywał praktyki w słynnej szwajcarskiej firmie Bally. Warto przypomnieć, że w dwudziestoleciu międzywojennym w Warszawie funkcjonowało ponad 400 pracowni szewskich, więc konkurencja była ogromna. Wśród najbardziej znanych klientów Kielmana z lat międzywojennych byli: Charles De Gaulle, prezydent Ignacy Mościcki, generał Władysław Sikorski, Jan Kiepura, Adolf Dymsza, Mieczysława Ćwiklińska, Marian Brandys oraz młodziutka Hanka przed II wojną światową pracownia Kielmana zatrudniała ponad 50 osób. Sam okres II wojny był bardzo trudny dla firmy i rodziny. Sklep i pracownia uległy całkowitemu zniszczeniu. Po wojnie Wacław mozolnie odbudował firmę wraz ze wspólnikiem Leonem Solnickim. Nowy zakład zajął niewielki lokal przy Chmielnej 6. Nie była to już taka skala działalności jak wcześniej. Dodatkowo nadeszły ponure czasy nowego systemu, a Wacław Kielman nie chciał współpracować z lokalną władzą PZPR. Podczas spotkań dawano mu do zrozumienia, że w Polsce Ludowej nie będzie miejsca do prowadzenia prywatnej działalności, a zamknięcie jego firmy jest tylko kwestią czasu. Ta trudna sytuacja spowodowała, że syn Wacława, Jan II nie zamierzał wiązać się z rodzinnym biznesem i został prawnikiem. Do pomocy natomiast zaangażowała się Leokadia – synowa Wacława, która przejęła stery i uratowała pracownię przed upadkiem. Obecnie nad biznesem czuwa Maciej Kielman, czyli czwarte pokolenie rodziny z Chmielnej 6 była wielokrotnie opisywana w zagranicznych publikacjach, między innymi w angielskim wydawnictwie „Europe’s Elite 1000, Millennium Issue” opisującym historię tysiąca najbardziej ekskluzywnych miejsc w Europie. W pracowni Kielmana każda para butów powstaje na indywidualne zamówienie dla konkretnej osoby. Nie ma więc dwóch takich samych par butów. Wszystkie czynności związane z realizacją zamówień wykonywane są wyłącznie ręcznie, bez użycia maszyn szewskich. Buty z Chmielnej 6 to obuwnicze dzieła sztuki. Jeśli nie wierzycie, to zajrzyjcie na ich marce DS Automobiles za patronat nad tym zdjęć jest Łukasz Znojek. Kiedy zaczyna się czas szkolny, a na zewnątrz wciąż jeszcze ładna pogoda, warto pomyśleć o wypoczynku na świeżym powietrzu. Nie zawsze jednak mamy czas na weekendową wyprawę. Kiedy więc „zwykły” plac zabaw nie jest już dla naszego dziecka aż tak atrakcyjny, fajną alternatywą wydaje się park linowy. My w sezonie jesiennym i wiosennym jesteśmy tam częstym gościem, bo to idealne miejsce, żeby aktywnie spędzić czas z dzieckiem. Opisywałam już znane nam parki linowe w większości miast, które odwiedziliśmy (Berlin, Poznań, Trójmiasto, Tomaszów Mazowiecki). A przecież to parki w Warszawie i okolicach są nam najbardziej znane. Oferta jest bardzo bogata (7 parków), dostosowana dla maluchów, starszaków, a także dorosłych. Mam nadzieję, że nasz subiektywny przewodnik będzie pomocny. Miłego czytania… znaczy wspinania;) Przed wejściem na trasę parku linowego dziecko odbywa szkolenie. Podstawową umiejętnością, którą musi opanować dla bezpieczeństwa jest właściwe przepinanie między przeszkodami. Rodzice bardzo często mają większe obawy niż samo dziecko. Warto jednak zachęcić je do tego typu aktywności, ponieważ przejście trasy to dla nich najczęściej nie tylko super zabawa, ale także zdobycie pewności siebie i nie lada osiągnięcie! Ja stojąc na dole zawsze podążam za dzieckiem, przypominam o bezpieczeństwie, słucham czy karabinki dobrze „zakliknęły”, a jednocześnie dopinguję, że świetnie dają sobie radę:). Ale moja najważniejsza reguła to … przestrzeganie reguł narzuconych przez park. Są one ustalane dla bezpieczeństwa naszych dzieci więc warto się do nich dostosować. Jeśli zatem park linowy wpuszcza na określoną trasę dzieci od 120 cm wzrostu, a nasze dziecko ma „już przecież” 118 cm, to po prostu poczekajmy aż podrośnie:) Będzie się wtedy czuło pewniej. My także będziemy spokojniejsi, że trasa jest dostosowana do jego możliwości fizycznych i bez problemów sobie na niej poradzi. PARK LINOWY WWW LICZBA TRAS CZY DLA MAŁYCH DZIECI? Park linowy Ursus Park linowy Ursus 3 TAK – od 3 lat, brak kryterium wzrostu Tarzanek Ursynów Tarzanek Ursynów 3 TAK – od 3 lat, brak kryterium wzrostu Park linowy Bielany Park linowy Bielany 5 TAK – od 3 lat, brak kryterium wzrostu, trasa osiatkowana High position Bemowo High position Bemowo 3 NIE – od 130 cm Park linowy Powsin Park linowy Powsin 4 NIE – od 120 cm Park linowy Łomianki Park linowy Łomianki 2 NIE – od 120 cm Park linowy nad Wisłą Park linowy nad Wisłą 3 TAK – od 4 lat, brak kryterium wzrostu Park linowy Podniebny cyrk w Julinku Park linowy Podniebny cyrk w Julinku 9 TAK – 3 trasy od 4 lat Park linowy Wesoła Park linowy Wesoła 3 TAK – od 3 lat, brak kryterium wzrostu Park Linowy Zalesie Górne Park linowy Wesoła 4 TAK – brak kryterium wzrostu, trasa osiatkowana Park Linowy Pomiechówek Park linowy Pomiechówek 3 TAK – brak kryterium wzrostu, trasa osiatkowana Stacja Grawitacja Stacja Grawitacja 1 NIE – dla maluchów trampoliny Park linowy Ursus Park jest położony przy stadionie OSIR Ursus, a przeszkody umieszczone są pośród parkowych drzew. Od tego parku zaczynaliśmy naszą przygodę z „nieosiatkowanymi” parkami linowymi. Jest on jak najbardziej przeznaczony dla małych dzieci, nawet już od 3-go roku życia. Należy jednak pamiętać, że przejście trasy wymaga od dziecka przepinania między przeszkodami i nie każdy trzylatek to zrozumie lub będzie miał wystarczająco sprawne rączki. Przeszkody są kolorowe i atrakcyjne dla maluchów (np. deskorolka, beczka, kredki). Liczba tras – 3 trasy – nie ma limitów wzrostu Łatwa, przeszkody na wysokości 1,5 metra Trudna, przeszkody na wysokości 1,5 metra (nie wiem czemu nazwana jest trudną, w ocenie naszych dzieci przeszkody są jedynie odrobinę trudniejsze od tych, na trasie łatwej) Wysoka, przeszkody na wysokości 5 metrów Park linowy Tarzanek Ursynów Park jest „sieciówką” Ju-huu. Jest położony miejsko, w Parku Przy Bażantarni, ale przeszkody umieszczone są pośród parkowych gęstych drzew. Dodatkowym atutem jest fantastyczny plac zabaw oraz kawiarnia w pobliżu. Park jest jak najbardziej przeznaczony dla małych dzieci (od 3 roku) i jest bardzo podobny do Parku w Ursusie. Liczba tras – 3 trasy – nie ma limitów wzrostu Zielona, przeszkody na wysokości od 1 do 3 metrów Niebieska, przeszkody na wysokości od 1 do 3 metrów (teoretycznie jest trudniejsza niż zielona, w praktyce są bardzo podobne i nasza pięciolatka przechodzi przez obie trasy)Fioletowa, przeszkody na wysokości 5 metrów Park linowy Bielany Park jest położony pośród drzew, w gęstym parku. Natomiast przeszkody nie są zawieszone na drzewach, a na specjalnych palach. Dla mnie minusem był bardzo głośny szum z pobliskiej Wisłostrady. Dzieciom to zupełnie nie przeszkadzało;) Park posiada trasę osiatkowaną (od 3 lat), także jak najbardziej nadaje się nawet dla najmłodszych zwolenników tego typu atrakcji. Przeszkody na trasie osiatkowanej nie są trudne, a jednocześnie na tyle ciekawe (koła ratunkowe, basen z piłkami, pajęczyna), że podobały się nawet naszej pięciolatce. Liczba tras – 5 tras Niebieska , osiatkowana, dla dzieci od 3-ego roku życia, maksymalny wzrost uczestnika to 120cm Junior (od 120 cm), przeszkody na wysokości 1,5 metra, w tym dwie tyrolki Średnia I (od 130 cm), przeszkody na wysokości 5 do 7 metrów, w tym „tyrolka” o długości 50 m Średnia II (od 140 cm), przeszkody na wysokości 3 do 8 metrów, o podwyższonym stopniu trudności Wysoka (od 150 cm), przeszkody na wysokości 8 do 10 metrów, zjazd tyrolski o długości 120 m Park linowy High Position Bemowo Park jest położony pośród drzew w gęstym parku. Wspinając się po przeszkodach widzimy fosę Fortów Bema. Dodatkowym atutem jest fantastyczny plac zabaw oraz kawiarnia w pobliżu. Park nie jest przeznaczony dla małych dzieci, aczkolwiek poziom przeszkód na trasie najłatwiejszej (od 130 cm) nie jest trudny. W zasadzie nie rożni się on trudnością od parków w Ursusie lub na Ursynowie. Jedyną różnicą jest wysokość liny, do której się wpinamy. Stąd narzucony jest minimalny limit wzrostu dziecka. Liczba tras – 3 trasy Łatwa (od 130 cm), przeszkody na wysokości 0,5 metra do 2 metrów, w tym dwie małe tyrolki Średnia (od 150 cm), przeszkody na wysokości do 8 metrów, w tym 75 metrowa tyrolka Trudna (od 150 cm), wymaga sporej siły fizycznej, raczej nie jest przeznaczona dla dzieci Park linowy Powsin Park jest położony pośród drzew w gęstym lesie. Dla mnie jego położenie było fenomenalne, ponieważ podczas kiedy dzieci zdobywały kolejne przeszkody ja naprawdę czułam się jak na spacerze w lesie. Park i jego przeszkody zrobiły na mnie najbardziej „naturalne” wrażenie i zdecydowanie tym wyróżnia się spośród innych parków. Przygoda w nim jest trochę jak wspinaczka po drzewach. Park nie jest przeznaczony dla bardzo małych dzieci, aczkolwiek poziom przeszkód na trasie najłatwiejszej (od 120 cm) nie jest trudny. Jedyną przeszkodą dla jej pokonania przez małe dzieci jest wysokość liny, do której się wpinamy. Stąd narzucony jest minimalny limit wzrostu dziecka. Liczba tras – 4 trasy Superkid (od 120 cm)Odkrywca Adrenalina Extreme Park linowy Łomianki Park jest położony w lesie. Położeniem przypomina park w Powsinie, natomiast przeszkody są tu mniej „naturalne”, bardziej kolorowe i przykuwające uwagę dla dzieci. Park nie jest przeznaczony dla małych dzieci, aczkolwiek poziom przeszkód na trasie najłatwiejszej (od 120 cm) nie jest trudny. W zasadzie nie rożni się on od trudności parków w Ursusie lub na Ursynowie. Jedyną przeszkodą dla jej pokonania przez małe dzieci jest wysokość liny, do której się wpinamy. Stąd narzucony jest minimalny limit wzrostu dziecka. W parku mają powstawać trasy dla mniejszych dzieci. A dużym walorem parku jest fakt, że w sezonie 2020 jest bezpłatny. Liczba tras – 2 trasy (powstają nowe) Łatwa (od 120 cm) Standard (od 150 cm) Park linowy nad Wisłą Park jest położony nad Wisłą. Ze wszystkich tras, nawet najniższej, rozpościera się przepiękny widok na warszawską starówkę. Trasa wysoka jest dość trudna i ograniczenie wzrostu (od 140 cm) trzeba powiązać z dodatkowym, subiektywnym kryterium oceny sprawności fizycznej dziecka. Liczba tras – 3 trasy Niska (od 4 lat), przeszkody na wysokości 1,5 metra Średnia (od 130 cm), przeszkody na wysokości od 3 do 5 metrów Wysoka (od 140 cm), wymagana duża sprawność fizyczna Park linowy Podniebny cyrk w Julinku Park położony jest w Kampinoski Parku Narodowym. Wizyta w nim jest więc idealnym pretekstem do kontaktu z przyrodą. Oprócz parku linowego na terenie Parku Rozrywki Julinek znajdziecie także wesołe miasteczko, mini golf, strefę dmuchańców, ścianki wspinaczkowe dla najmłodszych oraz plac zabaw. Niestety wstęp na teren parku jest płatny, a dodatkowo zapłacić trzeba za korzystanie z parku linowego. Na trasach przeznaczonych dla najmłodszych dzieci zastosowano system asekuracji ciągłej, tzn. bez przepinania między przeszkodami dający gwarancję bezpieczeństwa. Liczba tras – 9 tras Mały magik, Wesoły klaun, Sprytny żongler, dla dzieci od 4-ego roku życia, nie ma kryterium wzrostu, trasy zawieszone nisko nad ziemią, także rodzic może pomagać dzieckuMłody akrobata, Adrenalina, Cyrkowa biesiada (od 8 lat), wysokość asekuracji 130 cmGibki gimnastyk, Szalony monocyklista (od 8 lat), wysokość asekuracji 150 cmZwinny linoskoczek (od 8 lat), wysokość asekuracji 162 cm Park linowy Wesoła Park Linowy Wesoła przeznaczony jest dla dzieci od 3 lat i nie ma w nim limitów wzrostu. Oczywiście dziecko musi być dość sprawne fizycznie, dosięgać ręką przepinania i rozumieć, że w jaki sposób bezpiecznie się przepinać między przeszkodami. Istnieje także możliwość przejścia trasy z dzieckiem, co dla początkujących lub trochę bardziej wystraszonych dzieci jest idealną okazją, aby w bezpiecznych warunkach z rodzicem nabrać odwagi i spróbować. W parku przejść można trzy trasy z bardzo atrakcyjnymi i urozmaiconymi przeszkodami. Jest deskorolka, skok tarzana i oczywiście ukochane przez dzieci tyrolki. Liczba tras – 3 trasy – nie ma limitów wzrostu Fioletowa, 14 przeszkód na wysokości 1,5 metra Czerwona, 13 przeszkód na wysokości 2 metrów (nie wiem czemu nazwana jest trudną, w ocenie naszych dzieci przeszkody są jedynie odrobinę trudniejsze od tych, na trasie łatwej) Extreme, przeszkody na wysokości 6 metrów, wstęp od 135 cm wzrostu Park linowy Zalesie Górne Park Linowy Zalesie znajduje się w okolicach Piaseczna i jest przede wszystkim przepięknie położny w sosnowym lesie. Mimo obecności drzew i krzaków, właściciele dbają, aby nie było w nim komarów co mogłaby znacznie „utrudniać” przejście. Całość znajduje się na terenie dawnego PRL-owskiego ośrodka wczasowego i oprócz park linowego oferuje wiele innych rodzinnych atrakcji ( rowery wodne, miasteczko filmowe, otwarty basen, tor wakeboard). Nas z całej oferty przekonuje jedynie park linowy, pozostałe rozrywki sprawiają wrażenie, że pozostały w minionej epoce;) Liczba tras – 4 trasy – nie ma limitów wzrostu Pikuś, 8 bardzo łatwych przeszkód na trasie osiatkowanej bez limitu wzrostuŻółta, 13 przeszkód na wysokości 1,5 metra, od 120 cm wzrostuCzerwona, 13 przeszkód na wysokości 2 metrów, od 130 cm wzrostuNiebieska, 13 przeszkód na wysokości 6 metrów, wstęp od 140cm wzrostu Park Linowy Pomiechówek Park Linowy Pomiechówek znajduje się na terenie kompleksu przyrodniczego Park Dolina Wkry. Można tutaj nie tylko skorzystać ze wspinaczki po linowych przeszkodach, ale także odbyć unikalny spacer specjalnymi pomostami zawieszonymi w koronach drzew. Kładka ma ok. 200 metrów długości i rozwieszona jest pomiędzy gniazdami zawieszonymi na wysokości od 2,5 do 6,8 m. Koszt takiego spaceru to 5zł/osoba. Wzdłuż rzeki biegnie także ścieżka przyrodnicza, na której znajdziemy łąkę motyli, drewniany plac zabaw z uwielbianą przez dzieci tyrolką oraz wiaty z przepięknymi ilustracjami Emilia Dziubak z kultowej książki pt. „Rok w lesie”. Jeżeli chcecie skorzystać ze wszystkich atrakcji Pomiechówka, zarezerwujcie co najmniej kilka godzin. Jeżeli lubicie klimat rzek polecam spływ kajakowy tutejszą Wkrą. To jedna z bardziej malowniczych rzek Mazowsza, która idealnie nadaje się na spływ z dziećmi. Liczba tras – 3 trasy – nie ma limitów wzrostu Maluch – 11 przeszkód, trasa osiatkowanaŚrednia – 14 przeszkód (od 130 cm wzrostu)Standard – 15 przeszkód (od 160 cm wzrostu) Stacja Grawitacja Jedyny w zestawieniu park linowy pod dachem. 39 przeszkód o różnym stopniu trudności można pokonać na wiele sposobów. Są one zawieszone dość wysoko więc przejście trasy wymaga sprawności i odwagi (w szczególności, że pod trasą skaczą i biegają ludzie). Na miejscu jest także ścianka wspinaczkowa oraz park trampolin, także zabawa gwarantowana na długie godziny. Czas oczekiwania rodzice umilić mogą sobie w kawiarni. Liczba tras – 1 trasa – 39 przeszkód i wiele możliwości przejścia

subiektywny przewodnik po warszawie