Można rozwinąć trochę to zdanie. Jeśli ludzie mniej się przejmują coniedzielną Mszą św., systematyczną spowiedzią i częstą Komunią św., to prawie pewne, że bardzo wystraszą się klątwy. Jeśli ludzie nie mają w sobie łaski uświęcającej, to w ich umyśle i sercu łatwo zamieszkają złe myśli i lęki. Jeśli ludzie nie W 1790 roku w Stanach Zjednoczonych było 35 tys. katolików. Natomiast już w 1820 ich liczba wynosiła 195 tys., a w 1850 katolików w Stanach Zjednoczonych było już 1,6 mln. W latach 1860–1890 liczba ludność wyznania rzymskokatolickiego wzrosła do 12 mln, główną przyczyną tego wzrostu była imigracja ludności z Europy. Złożenie ciała do trumny, a następnie do grobu jest preferowaną formą pochówku w obrządku katolickim. Według Kościoła jest to wyraz głębokiego szacunku do osoby zmarłej oraz wiąże się z wiarą we wskrzeszenie zmarłych podczas paruzji, czyli ponownego przyjścia Jezusa Chrystusa. Jednak jak już wspominaliśmy od niedawna Nadużycia seksualne w Kościele zniszczyły zaufanie i odgrodziły wiele osób od źródeł wiary. ARNE DEDERT / DPA / dpa Picture-Alliance via AFP. Katolicka Agencja Informacyjna - 16.03.21. „Teraz jest czas na uczciwość i stanowczość w rozliczeniu się z tą mroczną przeszłością, której skutki działają do dziś Niekatolicy a zbawienie. W jednym z poprzednich artykułów pisałem, że nikt nie może zbawić się własnym wysiłkiem, ale do zbawienia potrzebna jest łaska boża. Jej zaś źródłem jest nie tylko uczyciwe życie, ale również wiara oraz sakramenty. Jednakże Sobór Watykański II ostatecznie zdefiniował naukę o możliwości zbawienia Jak Kościół reguluje okres żałoby? Nie ma konkretnych rozporządzeń regulujących, jak ma wyglądać żałoba. Przepisy kościelne regulują bardziej sam pogrzeb czy sposób kremacji. Żałoba jest bardziej związana z kulturą, mentalnością narodu czy religii. W Polsce żałobę wyraża kolor czarny, natomiast np. w Chinach jest to . Wielki Post zakończy się w Wielki Czwartek 14 kwietnia, kiedy to katolicy rozpoczną obchody Triduum Paschalnego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Niedziela Wielkanocna przypada w tym roku 17 kwietnia. W Środę Popielcową katolicy rozpoczynają czterdziestodniowy post. Liczba 40 stanowi w Piśmie Świętym wyraz pewnej dłuższej całości, czasu przeznaczonego na jakieś konkretne zadanie człowieka lub zbawcze działanie Boga. W Wielkim Poście Kościół odczytuje i przeżywa nie tylko czterdzieści dni spędzonych przez Jezusa na pustyni na modlitwie i poście przed rozpoczęciem Jego publicznej misji, ale i trzy inne wielkie wydarzenia biblijne: czterdzieści dni powszechnego potopu, po których Bóg zawarł przymierze z Noem; czterdzieści lat pielgrzymowania Izraela po pustyni ku Ziemi Obiecanej; czterdzieści dni przebywania Mojżesza na Górze Synaj, gdzie otrzymał on od Jahwe Tablice Prawa. Okresy i dni pokuty są w Kościele katolickim specjalnym czasem ćwiczeń duchowych, liturgii pokutnej, pielgrzymek o charakterze pokutnym, dobrowolnych wyrzeczeń, jak post i jałmużna, braterskiego dzielenia się z innymi, poprzez inicjowanie dzieł charytatywnych i misyjnych. Z liturgii znika radosne „Alleluja” i „Chwała na wysokości Bogu”, a kolorem szat liturgicznych staje się fiolet. Istotą pozostaje przygotowanie wspólnoty wiernych do największego święta chrześcijan, jakim jest Wielkanoc. Wielki Post jest także okresem przygotowania katechumenów do chrztu. Każda niedziela wprowadzała w kolejne tajemnice wiary, a na Wielkanoc podczas Wigilii Paschalnej udzielany jest sam chrzest. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa przygotowanie do świąt Zmartwychwstania trwało tylko czterdzieści godzin. W późniejszym czasie przygotowania zabierały cały tydzień, aż wreszcie ok. V w. czas ten wydłużył się. Po raz pierwszy o poście trwającym czterdzieści dni wspomina św. Atanazy z Aleksandrii w liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r. Tradycyjnemu obrzędowi posypania głów popiołem towarzyszą w Środę Popielcową słowa: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty znany jest w wielu kulturach i tradycjach. Znajdujemy go zarówno w starożytnym Egipcie i Grecji, jak i u plemion indiańskich oraz oczywiście na kartach Biblii, np. w Księdze Jonasza czy Joela. Liturgiczna adaptacja tego zwyczaju pojawia się jednak dopiero w VIII w. Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X w. W następnym wieku papież Urban II wprowadził ten zwyczaj jako obowiązujący w całym Kościele. Z tego też czasu pochodzi zwyczaj, że popiół do posypywania głów wiernych pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową poprzedzającego roku. W Środę Popielcową wierni nie mają obowiązku uczestnictwa we Mszy świętej. Kościół zaleca jednak udział w liturgii, ze względu na pokutny charakter dnia rozpoczynającego Wielki Post. W Środę Popielcową obowiązuje post ścisły (ilościowy). To ograniczenie się do spożycia trzech posiłków, dwóch lekkich i jednego do syta, oraz wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (jakościowy). Post ilościowy nie obowiązuje osób do 18 roku życia i powyżej 60 roku życia, podczas gdy wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (post jakościowy) obowiązuje wszystkich, którzy ukończyli 14 rok życia. mlk, bp kep / Warszawa Ksiądz Krzysztof Skwierczyński zmarł głosząc homilię podczas wieczornej mszy świętej w parafii Bożego Ciała w Siedlcach w niedzielę, 11 lipca. Ks. kan. Krzysztof Skwierczyński, ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Siedleckiej w Opolu Nowym i Diecezjalny Referent ds. Formacji Kapłańskiej, znany i ceniony spowiednik i rekolekcjonista. Przez 11 lat pracował w Katolickim Radiu Podlasie jako Redaktor Naczelny. Urodził się w 1963 roku. Szkołę podstawową ukończył w Paprotni, po czym uczył się w siedleckim Technikum Mechanizacji Rolnictwa. Następnie ukończył studia seminaryjne w WSD Diecezji Siedleckiej. Zobacz także: Jakub mówił, że kocha 16-letnią Anię do szaleństwa. Udusił swoją miłość paskiem Dalsza część artykułu znajduje się pod galerią zdjęć. W niedzielę ( odszedł do Pana Po przyjęciu święceń kapłańskich przez cztery lata pracował w parafii pw. Bożego Ciała w Siedlcach. Będąc wikariuszem przez rok współpracował z powstającym wówczas Katolickim Radiem Podlasia. Wkrótce ks. biskup Jan Mazur przeniósł go na stałe do pracy w rozgłośni. Pracował tu jako Dyrektor Programowy i Redaktor Naczelny. Po odejściu z radia był duszpasterzem akademickim w Siedlcach, kierownikiem Działu Duszpasterstwa Młodzieży Kurii Diecezjalnej Siedleckiej oraz członkiem Diecezjalnej Rady Duszpasterskiej i Diecezjalnej Rady Duszpasterstwa Młodzieży. Od 2009 r. był proboszczem parafii św. Andrzeja Boboli w Gąsiorach. W ostatnich latach pełnił posługę ojca duchownego w WSD oraz Diecezjalnego Referenta ds. Formacji Kapłańskiej. O śmierci kapłana poinformował na swoim facebookowym profilu biskup pomocniczy diecezji siedleckiej Grzegorz Suchodolski. Sprawdź: Mitsubishi przecięło łosia na pół. "Konsekwencje jazdy ile fabryka dała", komentują internauci [Drastyczne zdjęcia] - Dziś wieczorem, głosząc homilię podczas Mszy św. w parafii Bożego Ciała w Siedlcach, odszedł nagle do Pana ks. kan. Krzysztof Skwierczyński, ojciec duchowny alumnów i kapłanów diecezji siedleckiej – głosił biskup Suchodolski. -Nic nie wziął ze sobą na tę drogę, ani torby, ani trzosa. Odszedł głosząc Jezusa Chrystusa. Wierzymy, że teraz słucha już swego Mistrza w niebie. Krzysztof, odpoczywaj w Panu – podkreślił ksiądz. Mama Małgosia i córeczki są już u aniołków. Pogrzeb ofiar tragicznego wypadku w Elżbietowie Dzisiejsze obrzędy kościelne mają nam przypomnieć o tym, że doczesność jest przemijająca oraz zachęcić do nawrócenia i pokuty. Dzisiejsze obrzędy kościelne mają nam przypomnieć o tym, że doczesność jest przemijająca oraz zachęcić do nawrócenia i pokuty. Podczas wszystkich mszy, kapłani będą wiernym posypywać głowy Prochem jesteś i w proch się obrócisz - mówią księża podczas obrzędów środy popielcowej. Zwyczaj wykorzystywania popiołu w różnych kulturach jest starszy od chrześcijaństwa i ma wieloraką symbolikę. W starożytności i kulturach Wschodu najczęściej używano go na znak żałoby. W religii katolickiej popiół jest przede wszystkim symbolem nawrócenia i Słowa, które ksiądz wypowiada podczas posypywania głów popiołem: „prochem jesteś i w proch się obrócisz” lub „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, przypominają o tym, że doczesność jest czymś ulotnym i przemijającym. Ma to nas nakłonić do podjęcia postanowień, które coś zmienią w naszym życiu - tłumaczy ksiądz Romuald Drążkowski, proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w Inowrocławiu. Środa popielcowa rozpoczyna trwający czterdzieści dni okres wielkiego postu, który dla katolików jest właśnie czasem pokuty i nawrócenia. W średniowieczu grzesznicy w tym czasie się biczowali. Jeszcze na początku ubiegłego wieku, w czasie wielkiego postu nie spożywano w ogóle potraw mięsnych i ograniczano ilość spożywanego pokarmu. Współcześnie unika się już tak drastycznych aktów, jednak dla wielu katolików jest to czas wstrzemięźliwości. Nie tylko unikają hucznych zabaw, które są zakazane przez Kościół, ale na przykład odmawiają sobie jedzenia słodyczy lub podejmują próby zerwania z takimi nałogami jak papierosy i alkohol. - Nabożeństwa pokutne, które rozpoczynają się od środy popielcowej - Droga krzyżowa i Gorzkie żale - mają nas mobilizować do przemiany w swoim życiu. Poszukania własnej drogi, takiej którą wyznacza Chrystus i Ewangelia. Taka jest właśnie idea wielkiego postu - przypomina ksiądz Romuald Drążkowski. We wszystkich parafiach w Środę Popielcową odbędzie się kilka nabożeństw. W przeciwieństwie do zwykłych mszy, nie zaczną się one od aktu pokutnego. Obrzędy środy popielcowej przebiegają bowiem według nieco innego porządku. Po Ewangelii księżą wygłaszają krótką homilię, a na znak pokuty posypują głowy popiołem. Pochodzi on z palm poświęconych w Niedzielę Palmową z poprzedniego roku. Obrzęd ten obowiązuje w Kościele katolickim od X wieku. Wielkimi krokami zbliża się tegoroczna Wielkanoc, czyli najważniejsze święto w religii chrześcijańskiej. To właśnie wtedy zasiądziemy z rodzinami do świątecznego stołu, podzielimy się jajkiem z najbliższymi i będziemy świętować Zmartwychwstanie Chrystusa. Zanim jednak to nastąpi, każdą osobę wierzącą czeka Niedziela Palmowa, a także Wielki Tydzień, które odpowiednio przygotuje nas do celebrowania. Dlaczego Wielki Czwartek, Piątek oraz Sobota są tak ważne dla chrześcijan? Co się wówczas wydarzyło? Wielkanoc to nie tylko najważniejsze, ale również najstarsze święto chrześcijańskie. W kościele katolickim Święta Wielkiej Nocy poprzedza okres Wielkiego Postu, podczas którego wierni przez 40 dni powstrzymują się od udziału w hucznych imprezach oraz ograniczają spożycie niektórych potraw. Wszystko po to, by odpowiednio przygotować się do nadchodzących świąt. Dla katolików bardzo ważny jest również Wielki Tydzień, który rozpoczyna się od Niedzieli Palmowej. Co wydarzyło się w Wielki Czwartek, Wielki Piątek oraz Wielką Sobotę? Wielkanoc 2022 - co to za święto? Historia najważniejszego święta chrześcijańskiego Jarmark Wielkanocny 2022. Tłumy mieszkańców w bydgoskim Fordonie Wielki czwartek, piątek, sobota 2022 - czemu te dni są tak ważne dla chrześcijan? W kościele katolickim Wielki Czwartek jest obchodzony na pamiątkę ustanowienia przez Jezusa sakramentów kapłaństwa oraz Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy. Podczas wieczornej liturgii Wieczerzy Pańskiej zarówno kapłani, jak i biskupi dokonują obrzędu umycia nóg, który ma symbolizować służebny charakter kapłaństwa. Obrzęd ten nawiązuje to Ostatniej Wieczerzy, podczas której Chrystus umył nogi apostołom. Wielki Czwartek rozpoczyna Triduum Paschalne. Wielki Piątek to z w kościele katolickim dzień żałoby, ponieważ to dzień męki oraz śmierci Jezusa na krzyżu. Wielki Piątek jest też symbolem nadziei, ponieważ to wtedy dokonuje się zbawienie człowieka przez śmierć Boga. W Wielki Piątek wiernych obowiązuje post ścisły, odprawiane są też nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Wielka Sobota to dzień wyciszenia oraz oczekiwania na przyjście Chrystusa. To właśnie wtedy udajemy się do kościoła, by poświęcić koszyki wielkanocne oraz by czuwać przy Grobie Pańskim. Zbyt łatwo pomija się dzisiaj słowa: „Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych”, a skupia na zdaniu: „Nie zabrania jednak kremacji”. Ortodoksja Zacznijmy od obowiązującej nauki Kościoła. Katechizm Kościoła Katolickiego w numerze 2301 stwierdza, że „Kościół zezwala na kremację zwłok, jeśli nie jest ona przejawem podważania wiary w zmartwychwstanie ciała”. Ten zapis stanowi pewnego rodzaju zawężenie tego, co możemy przeczytać w Kodeksie Prawa Kanonicznego — tam mowa jest o tym, że Kościół „nie zabrania (...) kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej” (kan. 1176, par. 3). Tajemniczy zapis o pobudkach przeciwnych nauce chrześcijańskiej wskazywać będzie przede wszystkim na niewiarę w zmartwychwstanie, ale też objąć może inne wierzenia niechrześcijańskie, które mogą pojawić się w tej coraz modniejszej a znanej innym religiom i ludom pierwotnym praktyce. Warto jednak przywołane wypowiedzi kościelne zacytować w szerszym kontekście. W przypadku Katechizmu będzie to numer 2300: „Ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych jest uczynkiem miłosierdzia względem ciała; jest uczczeniem dzieci Bożych, będących świątynią Ducha Świętego”. Słowa te tłumaczą, dlaczego Kościół „usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych” (KPK, kan. 1176, par. 3), a kremację jedynie dopuszcza. Nie jest bowiem ciało czymś niepotrzebnym, jakimś więzieniem duszy, jak chciałby Platon i jego nieświadomi współcześni epigoni, ale stanowi świątynię Ducha Świętego. Z tego względu należy mu się szacunek i miłość, a te wyrażamy właśnie w praktyce pogrzebowej. Należy więc zastanowić się, który rodzaj pochówku doskonalej wypełnia ten uczynek miłosierdzia względem ciała. Ponadto stwierdza Kodeks, że „pogrzeb kościelny (...) okazuje szacunek ich [zmarłych] ciału i równocześnie żywym niesie pociechę nadziei” (kan. 1176, par. 2). Oprócz wyżej zadanego pytania należałoby więc odpowiedzieć na to, który pogrzeb — grzebanie czy kremowanie — niesie żywym większą pociechę nadziei. Biblia i Tradycja Lektura Biblii nie pozostawia wątpliwości, że przyjętą praktyką jest pochówek w ziemi. Owszem znaleźć można wzmianki o kremacji (por. 1Sm 31,12-13, gdzie opisano kremację częściową), ale stosuje się ją tylko w sytuacjach wyjątkowych i raczej jako wynik obcego wpływu kulturowego, który nie został przeniknął na stałe do Ludu Wybranego. Na podstawie samego Pisma nie dałoby się oczywiście odrzucić kremacji jako niezgodnej z Bożą wolą, ale tym trudniej byłoby bronić tej praktyki. Grzebanie w ziemi nie jest może nakazem Pańskim, ale dla chrześcijanina świadectwo Słowa Bożego, a tym bardziej Słowa Wcielonego pogrzebanego, a nie spopielonego, nie może nie być czymś, na co wzrusza się ramionami. Chrześcijanie pierwszych wieków, którzy nie dysponowali jak my dzisiaj możliwością zakupu ziemi na grób, podjęli nie lada wysiłek, żeby mimo tego pozostać wiernymi grzebaniu zmarłych (ewentualnie chowaniu ich w katakumbach). Szacunek dla ciała musiał na tyle odróżniać chrześcijan od pogan, że w czasie prześladowań palenie zwłok — to świadectwo zostawił Euzebiusz z Cezarei w swojej Historii kościelnej — traktowano jako zabieg służący poniżeniu tych, którzy wierzyli w zmartwychwstanie po śmierci. Sobór Watykański I — świadomy, że zwyczaj kremacji wprowadzono na życzenie masonów występujących po Rewolucji Francuskiej przeciw wierze w zmartwychwstanie — potwierdzał, że nie należy dopuszczać tej przeciwnej tradycji chrześcijańskiej praktyki, a Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku zakazywał kremacji — już samo wyrażenie życzenia tego rodzaju pogrzebu pozbawiało delikwenta kościelnego pochówku. Na tym tle trzeba rozumieć dzisiejsze wypowiedzi Kościoła, który dopuszcza kremację i nie przekreśla kościelnego pochówku w takim przypadku (więcej nawet: opracował stosowne przepisy liturgiczne), ale — w żadnym razie do kremacji nie zachęca, zaleca bowiem tradycyjny pochówek. Zmiana stosunku Kościoła do kremacji nastąpiła oczywiście nie na bazie kompromisu z modą tego świata, ale dzięki nowej refleksji nad faktem zmartwychwstania. Rozumie się dziś, że Bogu nie robi różnicy, czy ciało ulegnie naturalnemu procesowi rozkładu czy sztucznie wywołanemu procesowi — zmartwychwstanie bowiem już ciało jakościowo przemienione, uwielbione (choć przecież pozostaje to w jakimś sensie to samo ciało — o czym świadczą rany Jezusa widoczne po Jego zmartwychpowstaniu). A jeśli tak — to może warto wziąć pod uwagę racje higieniczne, psychologiczne czy nawet ekonomiczne? Praksja Szacunek do bliźniego nakazuje poważne traktowanie jego wyboru sposobu pochówku, zresztą często będącego wypełnieniem woli zmarłego. Daleki od potępienia czy generalizowania nie chciałbym wszystkich względów, którymi kierują się wierni wybierający nietradycyjną formę pochówku, wrzucać do jednego worka. Wydaje mi się jednak, że zbyt małą wagę przywiązuje się w uzasadnianiu wyboru kremacji motywom najważniejszym, a prymat przyznaje się tym mniej ważnym. Często kierują ludźmi motywy mało racjonalne, a bardziej uczuciowe, a z tych rozumowych argumentów używa się przeważnie uzasadnień utylitarnych. Owszem, jeśli uznać — jak zrobił to Kościół już w 1963 r. w Instrukcji Kongregacji Świętego Oficjum — że spalenie zwłok ani nie stanowi przeszkody w przyszłym zmartwychwstaniu, ani tym bardziej nie dotyczy duszy, a więc kremacja nie występuje przeciwko dogmatom o zmartwychwstaniu ciał i nieśmiertelności duszy. Wierni posłuszni Kościołowi nie muszą odrzucać kremacji, mogą natomiast — co sugeruje kościelny dokument — brać pod uwagę racje związane z higieną czy ekonomiczne. Pytanie, które należałoby postawić, brzmieć mogłoby tak: czy racje higieniczne (np. zdrowie publiczne), ekonomiczne (i inne — bowiem powierzchnia tradycyjnych cmentarzy zajmuje dużo miejsca) lub — powiedzmy — psychologiczne powinno się postawić na pierwszym miejscu w wyborze tej a nie innej formy pochówku? Od stwierdzenia, że Kościół zezwala na kremację do postawienia kremacji ponad grzebaniem zmarłych daleka jeszcze droga! Warto wziąć pod uwagę inne motywy. Dlatego od zwolenników tej swoistej mody na kremację chciałbym uzyskać odpowiedzi na kilka ważnych pytań. Pytania bez odpowiedzi Co zdecydowało — zakładam, że moim rozmówcą jest osoba wierząca — nie tyle na wybór nowej formy pogrzebu, ale na odrzucenie tej, którą Kościół usilnie zaleca? To wbrew pozorom ważne pytanie, pokazuje bowiem stan sumienia ludzkiego: czy wybieram tylko między tym, na co Kościół pozwala i czego zabrania, czy też skłaniam się ku temu, co jest doskonalsze? Interesuje mnie, w jaki sposób — praktycznie — osoby kremujące ciała swoich bliskich okazują tym ciałom szacunek i miłość? W mojej głowie nie mieści się, że można ciało zmarłego, którym jeszcze niedawno się opiekowano, do którego być może prawie że przed chwilą się przytulało, pozwolić potem spalić w piecu... Raczej dopatrywałbym się tutaj jakiejś platońskiej pogardy dla ciała — liczy się tylko dusza, ponoć doskonalsza; byliby więc zwolennicy kremacji platonikami bardziej niż chrześcijanami, dla których liczy się cały człowiek — jedność duchowo-cielesna? Oczywiście jest między nami zgoda — ciało i tak obróci się w proch. Ale czy naprawdę nie skrzeczy ta znacząca zmiana sformułowania „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” na „Z prochu powstałeś i prochem jesteś”? Jest przecież różnica między tym, czy w bezsilności w obliczu niepokonanej śmierci oddajemy ciało ziemi, a tym, że sami przyspieszamy proces zniszczenia, jak gdybyśmy stawali po stronie śmierci, a nie po stronie tych, co ze smutkiem ją przyjmują do końca, aby „wbrew nadziei uwierzyć nadziei”? Nie jest dla mnie wystarczającym argumentem mniemany brak estetyki gnijącego ciała — dlaczego naturalny proces gnicia miałby być czymś lepszym od najnowocześniejszej techniki (piece sterowane komputerowo) zamiany ciała w popiół? Znamienne są te zabiegi językowe prowadzone wokół samej nazwy pieca służącego kremacji — nazywa się go „kremacyjnym” w odróżnieniu od „krematoryjnego” stosowanego przez np. hitlerowców. A jednak dla niektórych — czy nie jest to zdrowa intuicja? — skojarzenia nasuwają się nieodparcie. Czy palenie ciała nie czyni z niego przedmiotu? I czy w takiej atmosferze dziwić może pomysł przemysłu, który z popiołu produkować chce biżuterię? Podejrzewam, choć zdaję sobie sprawę z subiektywizmu tego oskarżenia — że u podstawy wyboru kremacji leżeć może w wielu przypadkach ten sam motyw, który stoi za eutanazją. Formalnie zabija się osoby starsze, żeby ulżyć ich cierpieniu, ale naprawdę oznacza to niezgodę na cierpienie i śmierć (co samo w sobie jest zrozumiałe) i paniczną chęć ucieczki przed nimi wszelkimi możliwymi sposobami (tego już usprawiedliwić nie wolno). Mówiąc bardziej teologicznie: czy nie ten sam (jaki?) duch stoi za eutanazją i paleniem ludzkiego ciała? Byle wyprzeć ze świadomości nieuchronność śmierci! Proszę zwrócić uwagę, ze w takim np. hinduizmie palenie zwłok jest elementem kilkunastodniowego rytuału religijnego; a u nas kremacja jest szybkim, nowoczesnym i eleganckim „załatwieniem sprawy”. To zresztą pociąga za sobą kolejne problemy natury psychologicznej: nieprzebyta w pełni żałoba — nieprzebyte pożegnanie — powoduje emocjonalne zaburzenia. Powróćmy do pytań związanych z duchowością. Cóż jest łatwiej: wierzyć w zmartwychwstanie, gdy patrzy się na tego, o którym mówi się, że „zasnął w Panu”, czy uwierzyć w to, że Bóg da ciało tej kupce popiołu, która zostaje po kremacji? Owszem, rozum oprze się na wiedzy o Boskiej wszechmocy, ale coś głębiej, tam w środku, w sercu — czy nie potrzebuje kontemplacji „śpiącego” ciała zmarłego? Pochowanie zmarłego w ziemi bardziej odpowiada temu sianiu ziarna ciała zmysłowego i zniszczalnego, z którego potem wyrośnie — dzięki Bogu — ciało duchowe i niezniszczalne (por. 1Kor 15,42-44). Pół żartem-pół serio: a jeśli kremowane ciało należy do świętego? Pozbywamy się w ten sposób relikwii czy nie? I już poważnie: wydaje mi się, że motywy teologiczno-duszpasterskie trzeba tu postawić ponad utylitarnymi czy związanymi z osobistym gustem. Warto też zauważyć, że w stosunkowo religijnej Polsce „moda” na kremację przychodzi znacznie wolniej niż w bardziej zsekularyzowanych krajach, a chociaż sama kremacja nie musi być wyrazem sprzeciwu wobec Kościoła, wciąż znaleźć można wypowiedzi ateistów (proszę sprawdzić w Internecie!), którzy promują kremację jako element walki z kościelnymi zabobonami. A co z dowodem? Po stronie zwolenników kremacji leży podanie dowodu jej wyższości nad tradycyjnym pochówkiem. Jeśli Kościół odróżniał się od świata także podejściem do ciał zmarłych, odrzucenie przyjętego pochówku na rzecz innej formy wymaga solidnego argumentu. Mówiąc konkretnie: jeśli tato, dziadek i pradziadek grzebani byli w ziemi, ich potomek powinien raczej przyjąć tę tradycję niż ją odrzucić. Chyba że ma ku temu bardzo istotne powody. Ale czy ma? opr. mg/mg

żałoba w kościele katolickim