Pisząc pracę magisterską, rozprawę, artykuł naukowy lub przesyłając artykuł do czasopisma akademickiego, prawie zawsze będziesz musiał załączyć streszczenie. Zwykle streszczenie powinno być zawsze ostatnią rzeczą, którą piszesz. Powinna to być całkowicie oddzielna, samodzielna praca, a nie parafraza twojego artykułu lub
Paweł Żulewski (KAI) – „Jeśli odrzucić Chrystusa – to w imię jakich wartości?” -to pytanie, które zadawał Jan Paweł II podczas pamiętnej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 r. jest jednym z najważniejszych pytań i powinno zdominować naszą debatę o dziedzictwie tej pielgrzymki. Jest ono bowiem bardziej aktualne dziś niż
Drodzy Czytelnicy "Gościa Niedzielnego", tworzymy dla Was tygodnik, którego misją jest przekazywanie rzetelnych informacji oraz opiniotwórczych materiałów. Staramy się ukazywać prawdę o świecie i
Ważnym sukcesem „Gościa” było wejście z kolportażem już w 1945 r. na teren Śląska Opolskiego oraz Dolnego Śląska.• Niezłomny świadek Ks. Józef Gawor (1952–1974) reprodukcje henryk przondziono /foto gość Przyszło mu redagować„Gościa Niedzielnego” w środku stalinowskiej nocy. Zanim został redaktorem naczelnym
Przypominamy, że do 10 czerwca 2022 można zgłaszać propozycje artykułów do numeru Neofilologa (60/1) poświęconego interkulturowości w uczeniu się i
Walka ideowa, podobna do walki klasowej i prowadzona przez spadkobierców tej ostatniej, zaostrza się w miarę postępów w budowie socjalizmu.
. Proszę o streszczenie jakiegoś artykułu religijnego np. z Gościa Niedzielnego. :)) Z góry dziękuję ;D Pół miliona osób manifestuje w obronie rodziny DODANE 2013-01-13 17:41 KAI/kab W manifestacji przeciw "małżeństwom dla wszystkich", która 13 stycznia po południu przeszła ulicami Paryża, wzięło udział od 340 tys. do 800 tys. osób. Pierwszą liczbę podała na zakończenie wydarzenia stołeczna prefektura policja, drugą natomiast organizatorzy, czyli stowarzyszenie "Manif pour tous" (Manifa dla wszystkich).. Chcę okazać swe poparcie i wyrazić słowa zachęty organizatorom i aby Francuzi mogli powiedzieć, co naprawdę myślą o małżeństwie homoseksualnym – powiedział dziennikarzom metropolita Paryża kard. André Vingt-Trois. 13 stycznia spotkał się on z uczestnikami jednej z kolumn manifestacji przeciw tzw. „małżeństwom dla wszystkich”, która zgromadziła się w Denfert-Rochereau na południu stolicy Francji. Uczestnicy wyruszyli z czterech różnych punktów stolicy Francji, następnie spotkali się na Placu Marsowym. Każdy z tych marszów zgromadził mieszkańców różnych dzielnic (arrondissements) miasta i był przygotowywany przez różnych organizatorów. dzięki pozdroo :) W swym artykule pan Leszek śliwa opisuje Sąd Ostateczny Hansa Memlinga. Obraz ten pokazuje wizję Sądu Ostatecznego ukazaną na płótnie. Jest on pełen symbolizmu. Po pierwsze postać Chrystusa siedzącego na tęczy, stanowiącej symbol przymierza Boga z ludżmi ukazany w Starym Testamencie. Postać Jezusa jest w centrum, czyli jest najważniejsza. Opiera on stopy na kuli ze złota, pokazując w ten sposób, że panuje nad całym światem. Okrywa go purpurowy płaszcz symbolizujący mękę Zbawiciela na krzyżu. Aniołowie trzymają w rękach narzędzia męki naszego Zbawcy. Jezus, jako dobry sędzia, jedną ręką błogosławi, druga opuszczona pokazuje, że nikogo nie potępia. Biała lilia przy głowie to czystość i niewinność, a ognisty6 miecz przypomina o wygnaniu z Raju, symbolizuje także karę. Przy Jezusie zasiada dwunastu apostołów, niżej zaś widoczna jest Maryja i święty Jan Chrzciciel, proszą oni za ludżmi. Tę część obrazu zamyka czterech trąbiących anilów głoszących zmartwychwstanie i zbawienie. Poniżej zostały przedstawione sceny rozgrywające się na ziemi. W centrum Michał Archanioł z wagą waży ludzkie czyny. Gdy czyjeś dobre uczynki przeważą idzie do nieba, innych zaś czeka piekło, wieczne potępienie. Za Archaniołem widoczny jestanioł zmagający się zdiabłem o duszę człowieka. Najpewniej zwycięży anioł, ponieważ to wszystko rozgrywa się na terenie należącym do dobra. Diabły pod postacią odrażających stworów mają kolorowe motyle skrzydła. Skrzydła te zostały przedstawione poto, by uświadomić ludziom oglądającym obraz, że szatany są niestałe w wierze. W czasach Memlinga właśnie skrzydła motyla stanowiły symbol niestałości, ułudy, oszustwa ukrytych pod postacią ulotnego pozornegopiękna. Anioł walczący o duszę ludzką ma na sobie błękitną szatę. Ów błękit jest symbolem dobra, niewinności, oraz wszelkich dobrych cnót podobających się Panu. W obrazie mistrza Memlinga została przekazana przestroga, czy raczej przesłanie dla ludzkości ukazujący, że jeśli będzie ona dobrze postępować, zgodnie z Bożą Myślą, to czeka ją zbawienie; jeśli zaś żle, pójdzie do piekła na wieczną udrękę i potępienie, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. W przeciwieństwie do wiecznej szczęśliwości czekającej zbawionych. Tak właśnie Hans Memling wyobraził sobie koniec świata i Sąd Ostateczny.
Opublikowano: 2013-07-11 22:03:54+02:00 · aktualizacja: 2013-07-11 22:06:28+02:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2013-07-11 22:03:54+02:00 aktualizacja: 2013-07-11 22:06:28+02:00 Fot. Poznajemy kolejne kulisy powstania tekstu "Gazety Wyborczej" o prof. Krystynie Pawłowicz. Posłanka PiS w specjalnym oświadczeniu zarzuciła autorowi, że jej wypowiedzi zmanipulował, wyrwał z kontekstu, przedstawił nieobiektywnie i złośliwie. CZYTAJ WIĘCEJ: Pawłowicz: Redaktor Wójcik z Gazety Wyborczej dopuścił się skrajnej manipulacji i naruszenia zasad etyki dziennikarskiej Parlamentarzystka podkreśla też, że nie miała pojęcia, z kim rozmawia: Redaktor Wójcik dopuścił się skrajnej manipulacji i naruszenia zasad etyki dziennikarskiej poprzez ukrycie swego prawdziwego miejsca pracy i przedstawienie się jako dziennikarz „Gościa Niedzielnego”. Wójcik odniósł się do tych słów, wyjaśniając, że w czasie rozmów z posłanką faktycznie pracował w "Gościu Niedzielnym". Tyle że od tygodnia - po ośmiu latach w "GN" - pracuje już w "Wyborczej". We własnym oświadczeniu napisał: Z poseł Krystyną Pawłowicz spotykałem się i rozmawiałem jako autor książki o ludziach, którym bliskie są idee głoszone przez ojca Tadeusza Rydzyka. Krystyna Pawłowicz zgodziła się być jedną z jej bohaterek. Książkę nadal piszę. Nie ukrywałem swojego prawdziwego miejsca zatrudnienia. Do 20 czerwca byłem dziennikarzem "Gościa Niedzielnego", gdzie pracowałem przez blisko osiem lat, a z poseł Pawłowicz po raz ostatni spotkałem się 30 maja. Od 1 lipca jestem dziennikarzem "Gazety Wyborczej". Opublikowany w "Dużym Formacie" reportaż jest jednym z rozdziałów mojej książki, która ukaże się w wydawnictwie Czarne. Czy w takim razie wszystko jest w porządku? Wywiad, który miał pojawić się w książce, przeprowadzony przez osobę godną zaufania, ukazał się w gazecie skrajnie nieprzychylnej wobec parlamentarzystki, bez jej wiedzy. To co najmniej wątpliwe standardy. Tak też odniosła się do tego redakcja "Gościa Niedzielnego". W jej oświadczeniu czytamy: Były dziennikarz „Gościa Niedzielnego” Marcin Wójcik opublikował w dodatku do „Gazety Wyborczej” („Magazyn Reporterów Duży Format”) w wydaniu z 11 lipca 2013 r. artykuł pt. „Ze mną trzeba grzecznie”, w złym świetle stawiający panią profesor Krystynę Pawłowicz. Jako dziennikarz „Gościa” bez wiedzy redakcji zbierał materiał do publikacji w „Dużym Formacie”. Wiele wskazuje więc na to, że Marcin Wójcik wykorzystał pracę w redakcji „Gościa Niedzielnego” jako swoisty kamuflaż do napisania artykułu o Pani Profesor oraz środowisku słuchaczy Radia Maryja. Jest to postępowanie głęboko nieetyczne, obce nam i wyrządzające oczywiste szkody także naszej redakcji. Wyrażamy ubolewanie oraz przepraszamy panią profesor Krystynę Pawłowicz i Rodzinę Radia Maryja za niegodne postępowanie byłego pracownika. Swoją drogę naprawdę ciężko zrozumieć, co siedzi w człowieku, który po ośmiu latach przechodzi z "Gościa Niedzielnego" do jednego z najbardziej antyklerykalnych periodyków, nieustannie wojujących z Kościołem i uderzającym w wiele wartości, w obronie których Kościół staje. PRZECZYTAJ TAKŻE rozmowę z prof. Pawłowicz: Tekst "GW" to najzwyklejsza szczujnia mtp, wyborcza, Publikacja dostępna na stronie:
Artykuł z Tarnowskiego Gościa Niedzielnego z O WIELORAKICH OBLICZACH POKUTY "Śmierć i życie w mocy języka". Jedno z turyńskich muzeów przechowuje zagadkowy obraz, którego autorem jest twórca wielu rodzajowych scen - Giuseppe Maria Crespi. Z półmroku kościelnej nawy wyłania sie słabo oświetlona sylweta konfesjonału. Siedzący wewnątrz młody kapłan położył rękę na uchylonym właśnie okienku i wysłuchuje spowiadającej się z pokorą kobiety, podczas gdy ubogi starzec w oczekiwaniu na swą kolej pogrąża sie w rachunku sumienia. Obraz należy do tych dzieł, które - raz ujrzane - pozostaj1 na zawsze w pamieci. Można by sądzia, że widzimy skromnego wikarego, spowiadaj1cego parafian przed niedzielną Mszą św., gdyby nie to, że głowe spowiednika otacza w1tły nimb z piecioma gwiazdami. Tym tajemniczym kapłanem jest św. Jan Nepomucen, a w świetle tego wszystkiego, co o nim wiemy, scena ukazana przez Crespiego nabiera przejmującego znaczenia: malarz pragnął, aby posłannictwo ¦więtego, spełnione - jak wiadomo - w dotrzymaniu tajemnicy spowiedzi, zostało osadzone w realiach jego codziennej kapłanskiej posługi, która staje sie tu jednoczeonie niezwykle sugestywną apologią Sakramentu Pokuty. Jak jednak doszło do tego, że św. Jan Nepomucen, którego wizerunki spotykamy tak czesto przy mostach, placach, na traktach i polnych drogach stał sie patronem szczerej spowiedzi i symbolem dochowania jej tajemnicy? Św. Jan Nepomucen - właściwie Jan Welflin, syn prawnika z Pomuk k. Pragi, przyszedł na świat około 1350 r. Wyświecony w roku 1380, był proboszczem w parafii św. Galla w Pradze. W 1390 r. objął funkcje wikariusza generalnego przy metropolicie praskim Janie von Jenzenstein. Nowe obowiązki sprawiły, że uwikłany zostaje w spór miedzy arcybiskupem a królem Wacławem IV Luksemburczykiem, wynikły na tle monarszych pretensji o zakres władzy arcybiskupa. W roku 1393 zostaje wraz z biskupem podstepnie zwabiony na dwór królewski w Pradze. Gdy jednak biskupa i jego kapitułę po pewnym czasie uwolniono, Jan Nepomucen zostaje uwięziony i poddany torturom, a nastepnie nocą zrzucony z mostu Karola IV do Wełtawy, co miało nastąpić ok. 20 marca 1393 r. Przyczyna tej śmierci nie jest dostatecznie wyjaśniona. Rozpowszechnione później przekonanie, że Jan zginął, gdyż odmówił wyjawienia tajemnicy spowiedzi królowej, której był kapelanem, pojawia sie po raz pierwszy w kronice pisanej przez austriackiego historyka Tomasza Ebendorfera dopiero ok. roku 1450. Jakkolwiek było, już wkrótce po śmierci uważano Jana za męczennika, zaś legenda opowiada o tym, jak nocą ponad zwłokami unoszącymi sie na wodach Wełtawy lśniła aureola z pieciu gwiazd. Jego żywy kult, rozwijany na obszarze Czech przez szerokie kręgi wiernych, datuje sie od konca XVI w. W następnym stuleciu można już mówić o czci oddawanej mu powszechnie. Walczący z protestantyzmem Jezuici na terenie Austrii, Czech czy Dolnego Śląska bardzo żywo odczuwali szlachetność postawy tego kapłana, który oddał życie za dochowanie tajemnicy spowiedzi. Uznali go tym samym za męczennika Sakramentu Pokuty, którego wartość podważał przecież Kościół zreformowany. Jana Nepomucena czczono też jako patrona dobrej sławy, chroniącego przed zniesławieniem, co powodowało, że jego figury stawiano czesto w pobliżu gmachów publicznych, np. przy ratuszach i trybunałach sądowych. Łączone z nim orędownictwo we wszelkich zagrożeniach niesionych przez żywioł wodny sprawiało z kolei, że pomniki wotywne wystawiano mu przy mostach, stawach, fosach, przeprawach wodnych. Jego atrybutami są krzyż, palma męczeńska, pieciogwiezdna aureola oraz symbole milczenia - list zapieczetowany, kłódka, palec na ustach, język. Rzeźbiarze przedstawiali go zazwyczaj w scenie adoracji krzyża, gdy ¦więty z pietyzmem spogląda na krucyfiks trzymany w ramionach. Ten właśnie moment adoracji oraz inne atrybuty, tradycyjnie wiązane z osobą praskiego kanonika, spotykamy już w najstarszym jego pomniku, który w 1681 r. stanął w Pradze na moście Karola, jako wotum za uratowanie z topieli. Pośród licznych na terenie naszej diecezji wizerunków św. Jana Nepomucena, często na pół ludowych, na specjalną uwagę zasługuje figura stojąca w południowej cześci parku zamkowego w Dębnie. Wzniesiona w 1775 r. z fundacji Macieja Lanckorońskiego i jego żony, Anny Nepomuceny z Jabłonowskich, właścicieli zamku w latach 1760-1789, jest pięknym przykładem prostej, czytelnej dla każdego odbiorcy wersji pomnika, którą wzbogacają dodatkowo motywy narracyjne. Na cokole znalazły sie bowiem - obok herbów fundatorów - dwie sceny z legendy o męczenniku: spowiedź królowej z sentencją "Śmierć i życie w mocy jezyka" oraz epizod, gdy uwięzionemu objawia sie anioł i słowami "Gdzie Duch Pański tam wolność" dodaje mu otuchy, obiecując zapewne niebieską chwałę. Najważniejszą jednak pozostaje myśl o randze Sakramentu Pokuty, za który przychodziło niekiedy płacić życiem. Dlatego w ostatnią niedziele Wielkiego Postu osoba św. Jana Nepomucena domaga sie szczególnego wyeksponowania, chociaż dzień jego świeta Kościół obchodzi dopiero 16 maja. Angela SKOK do głównej strony Nepomuków SKOK do głównej strony Spotkań z Zabytkami SKOK do głównej strony TomkaW
Wystawę zdjęć zrobionych przez fotoreporterów „Gościa Niedzielnego” można oglądać od soboty 21 września w Katowicach. Jest to kolejny punkt obchodów jubileuszu 90-lecia stanęła przed wejściem do Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego, na ulicy Jordana. Będzie można ją oglądać przez około zdjęcia były robione na całym świecie – na potrzeby „cyklu wakacyjnego” w „Gościu”. Np. w tym roku dziennikarze i fotoreporterzy tego katolickiego tygodnika odwiedzili wszystkie kraje Ameryki Południowej, żeby pomóc czytelnikom lepiej zrozumieć kontynent papieża Franciszka. Widać na tych zdjęciach np. krowę w Chile, która pasie się na… plaży, zjadając coś, co wygląda na stare kable, a w rzeczywistości jest wodorostami. Albo scena z Kolumbii: zarośnięci i obdarci bezdomni leżą na kartonach na ulicy Bogoty i oglądają… serial na przenośnym telewizorze. Chwilę przedtem po prostu podłączyli się do ulicznej instalacji elektrycznej… Taki obrazek dziwi w Kolumbii tylko Europejczyków. Jest też szokujące zdjęcie wnętrza kościoła zamienionego na kawiarnię i księgarnię w Maastricht w Holandii. Ludzie piją kawę i wertują płachty gazet na stole w kształcie… krzyża, stylizowanym na stół ołtarzowy, w samym środku dawnego interesujące są fotografie z Polski, często bardziej przejmujące – np. zdjęcie rodziców zmarłego 5-letniego Adasia. Miał Zespół Downa, nawet nie mówił, a mimo to całej swojej rodzinie powiedział bardzo dużo o miłości. Matka i ojciec trzymają jego blisko sześćdziesięciu zdjęć, zamieszczonych na wystawie są czterej fotoreporterzy "Gościa Niedzielnego": Roman Koszowski, Henryk Przondziono, Jakub Szymczuk i szef działu foto Józef ta została przygotowana z okazji 90-lecia „Gościa Niedzielnego”.21 września pracownicy „Gościa”, którzy na ten jubileusz zjechali się na Górny Śląsk z całej Polski, odwiedzili sanktuarium w Piekarach Śląskich. Uczestniczyli tam w Mszy świętej, której przewodniczył katowicki arcybiskup senior Damian Zimoń. W czasie homilii arcybiskup cytował błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego z Warszawy, który był też dziennikarzem, a teraz jest jednym z patronów dawnych kolegów z branży. Ks. Kłopotowski ostrzegał dziennikarzy katolickich przed próbami „dostosowania się do mody ogólnej” i „hamowania się w dawaniu wyrazu swoim przekonaniom”. Abp Zimoń powtarzał za błogosławionym, że katolicki dziennikarz jest wojownikiem. Powinien zajmować pozycję w pewnym sensie bojową, oczywiście słuchając nakazów rozumu i unikając przesady, bo to jest prawdziwe umiarkowanie. Dodał, że fałszywe umiarkowanie jest cechą ludzi Czytelniku,cieszymy się, że odwiedzasz nasz portal. Jesteśmy tu dla Ciebie! Każdego dnia publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie. Jednak bez Twojej pomocy sprostanie temu zadaniu będzie coraz prosimy Cię o wsparcie portalu za pośrednictwem serwisu Patronite. Dzięki Tobie będziemy mogli realizować naszą misję. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
streszczenie artykułu z gościa niedzielnego