Tekst piosenki Myślę o tym. Myślę o tym. Cały ja. Robię rap. Pytasz mnie czy myślę o tym. Myślę o tym cały czas. 1 marca, jestem w trasie, tłum znów piszczy. Mógłbym być na chacie, albo pobiec tropem wilczym. Ale robię papier, bo on też się liczy.
łzy nie lecą chociaż w sobie non stop czuje smutek, więc. Płaczę rymami jak kiedyś Grammatik, dlatego nie widzisz mych łez pierwszy raz w życiu naprawdę otwarty a nie że się kryje za szkłem. Kiedyś płakałem, nic nie mówiłem, dzisiaj nie umiem już płakać co bym nie zrobił to wraca, ten numer to moja terapia. [x2]
KęKę - Na drodze [teledysk piosenki, wideo, youtube] Wykonawca: KęK ę Album: Trzecie Rzeczy Data wydania: 2016-10-16 Gatunek: Polski Rap
Miałaś już być tam gdzie ja! [Bridge x2] Już nie czuje, że żyje, że to ma sens, tak Wtedy inaczej piszę i wraca lęk nam Wtedy nie ma, że uda się, co nie zrobisz nie uda się No
More KęKę lyrics. KęKę - Ty Do Mnie Przyszłaś. {Chorus: Grizzlee} Byłem tu sam, ty do mnie przyszłaś Wzięłaś za rękę, sam już nie jestem Byłem tu sam, ty do mnie przyszłaś Dałaś mi serce, dlatego sam już nie będę. KęKę - Myślę o Tym. {Intro} Myślę o tym Cały ja Robię rap Pytasz mnie czy myślę o tym Myślę o tym
[Ebm Eb Bb B] Chords for KęKę - Wyjebane (Tak Mocno) with Key, BPM, and easy-to-follow letter notes in sheet. Play with guitar, piano, ukulele, or any instrument you choose.
. Dołącz do innych i śledź ten utwór Scrobbluj, szukaj i odkryj na nowo muzykę z kontem Występuje także w Statystyki scroblowania Ostatni trend odsłuchiwania Dzień Słuchaczy Sobota 29 Styczeń 2022 17 Niedziela 30 Styczeń 2022 11 Poniedziałek 31 Styczeń 2022 22 Wtorek 1 Luty 2022 18 Środa 2 Luty 2022 22 Czwartek 3 Luty 2022 20 Piątek 4 Luty 2022 18 Sobota 5 Luty 2022 14 Niedziela 6 Luty 2022 14 Poniedziałek 7 Luty 2022 15 Wtorek 8 Luty 2022 18 Środa 9 Luty 2022 18 Czwartek 10 Luty 2022 23 Piątek 11 Luty 2022 17 Sobota 12 Luty 2022 16 Niedziela 13 Luty 2022 18 Poniedziałek 14 Luty 2022 13 Wtorek 15 Luty 2022 13 Środa 16 Luty 2022 19 Czwartek 17 Luty 2022 15 Piątek 18 Luty 2022 18 Sobota 19 Luty 2022 14 Niedziela 20 Luty 2022 15 Poniedziałek 21 Luty 2022 11 Wtorek 22 Luty 2022 16 Środa 23 Luty 2022 17 Czwartek 24 Luty 2022 16 Piątek 25 Luty 2022 12 Sobota 26 Luty 2022 10 Niedziela 27 Luty 2022 9 Poniedziałek 28 Luty 2022 12 Wtorek 1 Marzec 2022 10 Środa 2 Marzec 2022 14 Czwartek 3 Marzec 2022 18 Piątek 4 Marzec 2022 20 Sobota 5 Marzec 2022 23 Niedziela 6 Marzec 2022 14 Poniedziałek 7 Marzec 2022 15 Wtorek 8 Marzec 2022 14 Środa 9 Marzec 2022 18 Czwartek 10 Marzec 2022 16 Piątek 11 Marzec 2022 11 Sobota 12 Marzec 2022 22 Niedziela 13 Marzec 2022 12 Poniedziałek 14 Marzec 2022 14 Wtorek 15 Marzec 2022 15 Środa 16 Marzec 2022 11 Czwartek 17 Marzec 2022 16 Piątek 18 Marzec 2022 15 Sobota 19 Marzec 2022 20 Niedziela 20 Marzec 2022 7 Poniedziałek 21 Marzec 2022 15 Wtorek 22 Marzec 2022 16 Środa 23 Marzec 2022 18 Czwartek 24 Marzec 2022 11 Piątek 25 Marzec 2022 13 Sobota 26 Marzec 2022 13 Niedziela 27 Marzec 2022 18 Poniedziałek 28 Marzec 2022 16 Wtorek 29 Marzec 2022 10 Środa 30 Marzec 2022 12 Czwartek 31 Marzec 2022 17 Piątek 1 Kwiecień 2022 17 Sobota 2 Kwiecień 2022 13 Niedziela 3 Kwiecień 2022 11 Poniedziałek 4 Kwiecień 2022 5 Wtorek 5 Kwiecień 2022 16 Środa 6 Kwiecień 2022 12 Czwartek 7 Kwiecień 2022 5 Piątek 8 Kwiecień 2022 17 Sobota 9 Kwiecień 2022 15 Niedziela 10 Kwiecień 2022 16 Poniedziałek 11 Kwiecień 2022 19 Wtorek 12 Kwiecień 2022 10 Środa 13 Kwiecień 2022 15 Czwartek 14 Kwiecień 2022 12 Piątek 15 Kwiecień 2022 15 Sobota 16 Kwiecień 2022 10 Niedziela 17 Kwiecień 2022 9 Poniedziałek 18 Kwiecień 2022 15 Wtorek 19 Kwiecień 2022 12 Środa 20 Kwiecień 2022 23 Czwartek 21 Kwiecień 2022 15 Piątek 22 Kwiecień 2022 16 Sobota 23 Kwiecień 2022 14 Niedziela 24 Kwiecień 2022 14 Poniedziałek 25 Kwiecień 2022 14 Wtorek 26 Kwiecień 2022 16 Środa 27 Kwiecień 2022 19 Czwartek 28 Kwiecień 2022 18 Piątek 29 Kwiecień 2022 26 Sobota 30 Kwiecień 2022 13 Niedziela 1 Maj 2022 13 Poniedziałek 2 Maj 2022 14 Wtorek 3 Maj 2022 14 Środa 4 Maj 2022 18 Czwartek 5 Maj 2022 16 Piątek 6 Maj 2022 13 Sobota 7 Maj 2022 20 Niedziela 8 Maj 2022 19 Poniedziałek 9 Maj 2022 19 Wtorek 10 Maj 2022 18 Środa 11 Maj 2022 17 Czwartek 12 Maj 2022 18 Piątek 13 Maj 2022 20 Sobota 14 Maj 2022 16 Niedziela 15 Maj 2022 15 Poniedziałek 16 Maj 2022 12 Wtorek 17 Maj 2022 17 Środa 18 Maj 2022 22 Czwartek 19 Maj 2022 13 Piątek 20 Maj 2022 20 Sobota 21 Maj 2022 12 Niedziela 22 Maj 2022 15 Poniedziałek 23 Maj 2022 11 Wtorek 24 Maj 2022 21 Środa 25 Maj 2022 20 Czwartek 26 Maj 2022 26 Piątek 27 Maj 2022 26 Sobota 28 Maj 2022 9 Niedziela 29 Maj 2022 18 Poniedziałek 30 Maj 2022 16 Wtorek 31 Maj 2022 19 Środa 1 Czerwiec 2022 16 Czwartek 2 Czerwiec 2022 11 Piątek 3 Czerwiec 2022 14 Sobota 4 Czerwiec 2022 12 Niedziela 5 Czerwiec 2022 14 Poniedziałek 6 Czerwiec 2022 13 Wtorek 7 Czerwiec 2022 16 Środa 8 Czerwiec 2022 21 Czwartek 9 Czerwiec 2022 12 Piątek 10 Czerwiec 2022 24 Sobota 11 Czerwiec 2022 15 Niedziela 12 Czerwiec 2022 16 Poniedziałek 13 Czerwiec 2022 18 Wtorek 14 Czerwiec 2022 15 Środa 15 Czerwiec 2022 17 Czwartek 16 Czerwiec 2022 20 Piątek 17 Czerwiec 2022 19 Sobota 18 Czerwiec 2022 15 Niedziela 19 Czerwiec 2022 18 Poniedziałek 20 Czerwiec 2022 14 Wtorek 21 Czerwiec 2022 14 Środa 22 Czerwiec 2022 16 Czwartek 23 Czerwiec 2022 17 Piątek 24 Czerwiec 2022 14 Sobota 25 Czerwiec 2022 14 Niedziela 26 Czerwiec 2022 11 Poniedziałek 27 Czerwiec 2022 21 Wtorek 28 Czerwiec 2022 16 Środa 29 Czerwiec 2022 17 Czwartek 30 Czerwiec 2022 15 Piątek 1 Lipiec 2022 15 Sobota 2 Lipiec 2022 14 Niedziela 3 Lipiec 2022 16 Poniedziałek 4 Lipiec 2022 12 Wtorek 5 Lipiec 2022 13 Środa 6 Lipiec 2022 19 Czwartek 7 Lipiec 2022 21 Piątek 8 Lipiec 2022 9 Sobota 9 Lipiec 2022 21 Niedziela 10 Lipiec 2022 17 Poniedziałek 11 Lipiec 2022 13 Wtorek 12 Lipiec 2022 6 Środa 13 Lipiec 2022 11 Czwartek 14 Lipiec 2022 17 Piątek 15 Lipiec 2022 7 Sobota 16 Lipiec 2022 10 Niedziela 17 Lipiec 2022 15 Poniedziałek 18 Lipiec 2022 14 Wtorek 19 Lipiec 2022 13 Środa 20 Lipiec 2022 12 Czwartek 21 Lipiec 2022 11 Piątek 22 Lipiec 2022 15 Sobota 23 Lipiec 2022 12 Niedziela 24 Lipiec 2022 9 Poniedziałek 25 Lipiec 2022 11 Wtorek 26 Lipiec 2022 14 Środa 27 Lipiec 2022 13 Czwartek 28 Lipiec 2022 23 Odtwórz ten utwór YouTube Spotify Spotify Zewnętrzne linki Apple Music Facebook (Mrkekeoficjalnie) Instagram O tym wykonwacy KęKę 32 585 słuchaczy Powiązane tagi KęKę właściwie Piotr Siara (ur. 15 września 1983), znany również jako Kę i Kędzior. Reprezent radomskiej sceny. Jeden z najbardziej lubianych, cenionych raperów na polskiej scenie undergroundowej. Z numerów, które dotąd nagrał, można by było przygotować co najmniej trzy długogrające albumy. Jest współtwórcą (wraz z Kotzim) projektów: KoKę i Boa's. W 2007 ukazała się epka KoKę "Weź nas podrób",a na przełomie 2008/2009 Boa's "Boa'style". Poza tym duet Boa's udzielił się na projekcie Yochimu "Pierwsze cięcie" oraz na składance … dowiedz się więcej KęKę właściwie Piotr Siara (ur. 15 września 1983), znany również jako Kę i Kędzior. Reprezent radomskiej sceny. Jeden z najbardziej lubianych, cenionych raperów na polskiej scenie … dowiedz się więcej KęKę właściwie Piotr Siara (ur. 15 września 1983), znany również jako Kę i Kędzior. Reprezent radomskiej sceny. Jeden z najbardziej lubianych, cenionych raperów na polskiej scenie undergroundowej. Z numerów, które dotąd nagrał… dowiedz się więcej Wyświetl pełny profil wykonawcy Podobni wykonawcy Wyświetl wszystkich podobnych wykonawców
Tekst piosenki: Nie pytaj mnie o nic Odpowiedzi nie znam Jesteśmy chwilę na tym świecie później salut Choć to abstrakcyjne, tak jak z kolegami Pasut Trochę trosk i żalów, parę śmiesznych gagów Oto całe nasze życie, taki kazus Jeden chce żyć dobrze, trzymać blisko bliskich Drugi wciąż pieniądze, trzeci pragnie tylko niszczyć A ja gdzieś po środku, między mieć a żyć w tym Nie jestem święty chociaż zaglądam do Biblii Nie pytaj mnie o nic, odpowiedzi nie znam Coś tam się wydaje, ale nie to żebym wiedział Nie potrafię pomóc, bo gotowych recept nie ma Poznasz drogę, ale swoją sam wybierasz Jesteśmy chwilę na tym świecie, później salut Staram się zrozumieć, piszę o tym, to mój zawód Całe życie przeplatanka szczęścia i dramatów Mam co myśleć, nie dokładaj mi ciężaru O nic mnie nie pytaj, co ja mogę wiedzieć? Wielokrotnie pogubiony, nadal szukam siebie Moje tu i teraz, tylko tego w miarę pewien Się nie sugeruj, bo się łatwo możesz przewieźć Proszę nie idź za tym, wyrób własne zdanie Musisz swoim tempem, a nie ganiać jak ktoś karze Życie ciężka sztuka, z decyzjami ciągły taniec Ja zrozumiem i coś zmienię, ty zostaniesz sam Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
Mam siedemnaście lat i jestem kobietą. Myślisz sobie: Co ty wiesz o kobiecości? Dzieciak z ciebie. Nawet paznokcie pomalowałaś dla zabawy: każdy na inny kolor. Jesteś jeszcze taka młodziutka, taka dziewczęca z tą swoją jasną cerą i piegami na wiosnę. Tak niewiele poznałaś, tyle odpowiedzi przed tobą. Nie wydawaj wyroków, przyjrzyj mi się. Jestem kobietą. Bo kobiecość to stan duszy. Lato Idę po plaży, biegnę właściwie. Piasek łaskocze mnie w stopy, słońce ogrzewa. I ta beztroska wakacyjna, poczucie swobody. Tyle przede mną. „ Kwiatku! – krzyczy mama, gdzieś daleko – Idę już do domu, słabo się poczułam. Nie biegaj zbyt długo”. Macham do niej wesoło, zamaszyście. Zaraz wrócę, tylko jeszcze pobiegnę chwilę, dalej przed siebie. Nieważne gdzie. Miłość? Nie zawracaj mi głowy. No dobrze, fajny ten Kacper ze szkoły. Zgrywa takiego niedostępnego trochę. Ale woli dziewczyny z maturalnej. Ciuchy? Kocham przeglądać z mamą katalogi różnych sklepów. Siadamy sobie z laptopem na kolanach i wybieramy sukienki, bluzki, bransoletki. I pijemy czekoladę. Moja mama jest piękna. Pójdę na studia. Pewnie, pójdę, ale jeszcze nie wiem co chcę robić w życiu. Trochę projektuję, szyję różne szmacianki dla młodszej siostry, Gabrysi, a czasem sukienkę dla mamy. Lubię się uczyć. Kocham moje przyjaciółki i te momenty, kiedy śmiejemy się ze strasznych głupot. I bardzo lubię muzykę. I taniec współczesny kocham. Jesień Mama jest chora. Badania, szpitale. Diagnozy. Boję się. Boję się na nią spojrzeć, tak jakby moje spojrzenie mogło jeszcze pogorszyć jej stan. Mama umrze, tak powiedział lekarz. Nie umiem w to uwierzyć. Nie może być tak bardzo chora, przecież w wakacje biegała ze mną po tej plaży. Nie umiem też płakać tak, żeby mama nie widziała. Nakładam na twarz podkład, jak maskę i śmieję się głośno. Tata mówi, że zbyt głośno. Jak się postaram, to na pewno znajdę jakiś sposób, żeby wyzdrowiała. Słyszy się teraz tyle o tym, jak ktoś był bardzo chory, a potem nagle choroba się cofnęła i wszystko jest znowu dobrze. Dlaczego u nas miałoby być inaczej? Tłumaczę Gabrysi, że mama jest chora. – To daj jej witaminę C i ten syrop malinowy na gorączkę, który mi dajecie, jak jestem przeziębiona – odpowiada. Przytulam ją mocno. Jest ciepła i ładnie pachnie, lepiej mi jak się tak w nią mocno wtulę. Szkoła? Nie zawracaj mi głowy. Nie umiem teraz skupić się na nauce. Nie, nie zawalam, nigdy nie zawalam. Ale to już nie jest najważniejsze. Zima Tata coraz częściej wyjeżdża do Holandii. Dobrze się rozwija ta jego firma. Mama jest uśmiechnięta kiedy pyta – Czym się tak martwisz? Czasem myślę, że nie wie, że jest chora. Nie, nie pytam już dlaczego. Szukam sposobu by być z nią jak najmocniej. Czasem kładę się tuż obok i czekam aż położy swoją rękę na mojej głowie. Oglądamy dużo zdjęć, takich starych, czarno-białych. Dużo rozmawiamy, a wieczorem,zapisuję wszystko, co chciałabym zapamiętać. Przyjaciółki? Są, wspierają, ale wiesz przecież, że nie zrozumieją. One zostały tam, po tamtej stronie. Nie umiem ci tego lepiej wytłumaczyć, ale nie potrafię już z nimi mówić o wszystkim. – Mamo, a kto będzie moją mamą, kiedy umrzesz? – Gabi wskakuje mamie na łózko, choć wie, że nie wolno. Dusi mnie w gardle. Słowa „ kiedy umrzesz” wypowiedziane przez trzylatkę odzierają mnie z resztek złudzeń. Skoro i ona to wie, to musi być prawda. Wiosna Przenosimy mamę do hospicjum. Kiedyś tak bałam się tego słowa „hospicjum”. Znaczy ono tyle, co śmierć, prawda? Powoli oswajam się z tym miejscem, poznaję lekarzy i innych pacjentów. Lekcje odrabiam przy łóżku mamy. Wiesz, jaka ona jest mądra? Mama odchodzi. Jestem z nią, cały czas. Wyłapuję ten jeden, ostatni wspólny moment. I niby jestem na to gotowa, niby wiem, a jednak w środku, wewnątrz chciałabym zatrzymać ją ze wszystkich sił, nie wypuścić bladej ręki, która tak niedawno głaskała mnie po głowie. Chce mi się krzyczeć. Mamo, przecież ja ciągle nie wiem wszystkiego. Nie powiedziałaś mi jak się robi tę ulubioną szarlotkę Gabrysi i czy na katar lepsze te francuskie kropelki czy maść pod nosek. Mamo, jak mam teraz rozmawiać o Tobie z tatą? Gdzie ja cię teraz znajdę, mamo? Łapię się na tym, że nie chcę płakać przy niej, żeby się nie martwiła. Ale ona już nie słyszy, nie widzi. Wybiegam na korytarz. – Płacz, dziecko, płacz – mówi tata, który płacze cały czas. A potem dodaje: Boże, jak ty wydoroślałaś. Lubię siedzieć na plaży i przesypywać piasek między palcami dłoni. Mam marzenia, plany. Wiem dokąd biegnę. Lubię się śmiać i słuchać muzyki. Lubię taniec współczesny. Mam młodszą siostrę Mam 17 lat i jestem kobietą, bo poznałam tajemnicę życia.
Kolejny już raz życie, natura, Bóg… , chyba wszystkie te „elementy” jednocześnie pokazały mi, że nic nie muszę, a że ta oczywistość, choć we mnie, w mojej duszy… tkwi , to niestety z wielkim trudem dociera do mojej fizycznej osoby, zatem duszy nic innego nie pozostaje, jak jeszcze raz i jeszcze raz… uziemić, zatrzymać w ruchu moje ciało, które jedyne, co tak naprawdę w tej chwili by zrobić musiało, to podlać rośliny, które własnoręcznie, z potrzeby duszy posadziło. Musiałoby, gdyby właśnie nie napadało. Znowu natura we właściwym miejscu i czasie, wykonała swoją robotę. Jakieś trzy – cztery tygodnie temu moja dusza stwierdziła, że kolejny raz przeginam w działaniu przeciw niej i mimo zdrowych, zielonych koktajli z pokrzyw, tudzież innych zdrowych, oczyszczających i uzdrawiających specyfików, jakie serwowałam mojemu ciału, po długim czasie dopadło mnie przeziębienie. Najpierw lekkie, które mimo przebytych przed laty doświadczeń zbagatelizowałam, więc za chwilę była recydywa i tu już żartów nie było. Trzy dni w wysokiej gorączce, bez życia w łóżku, dalej doszło zapalenie nerek i pęcherza. Te moje narządy niestety podatne są na infekcje, po kilka lat temu, źle przeprowadzonej operacji. Niestety z lekcji udzielonej przez duszę nadal niewiele wyciągałam, dalej brnęłam w działania przeciw sobie. Tylko dlatego, że miałam już bilet, poleciałam do Niemiec, nie do końca „wylizana”z dolegliwości, dodatkowo jeszcze po ciężkim stresie, spięciu, nieprzespanej nocy…, bo chciałam dobrze, a znowu wyszło źle, a może wyszło dobrze, a mnie tylko zdawało się, ze wyszło źle i nie od razu umiałam odczytać porażki, jako zwycięstwo i tu chyba złe słowo, bo nie o zwycięstwo mi chodziło, tylko zwyczajnie – chciałam coś naprawić… . Na lotnisku czekał na mnie przyjaciel, moja zmięta, zmęczona twarz ze łzami w oczach nieźle go wystraszyła. Jeszcze tego samego dnia poszłam do pracy. Chociaż niewiele pracowałam, niestety, jak się później okazało nie był to dobry pomysł. Na trzeci dzień rano, kiedy robiłam sobie koktajl przed kolejnym pójściem do pracy, moja dusza powiedziała – dosyć tego, tytułem czego poczułam, że coś niedobrego dzieje się z moim sercem. Jednocześnie robiło mi się niedobrze i ciemno przed oczami. Osunęłam się na kolana, na ziemię. Jakoś zdołałam się podnieść i dobrnąć do łóżka, ale każdy ruch powodował, że robiło mi się coraz bardziej niedobrze. Moje serce biło, a raczej waliło – dziwnie, nierówno, zbyt szybko. Ciśnieniomierz „wariował, nie ogarniał…”, w końcu wybił ciśnienie 180 – 140, puls 200. Karetka przyjechała na sygnale po kilku minutach, Nie pozwolono mi wykonać żadnego ruchu ze względu na zagrożenie życia. Na miejscu w szpitalu lekarz stwierdził niebezpieczne dla życia – migotanie przedsionków i po około godzinie przyniósł mi jakieś papiery do podpisania, wyjaśniając, że będą mi ustawiać pracę serca na właściwy tor przy pomocy prądu elektrycznego, przez przewód pokarmowy, pod krótką narkozą, po czym przewieziono mnie na salę. Po podanej kroplówce i jakimś leku puls spadł do 140, ale serce nadal biło nierówno. Papiery do podpisania były w moim zasięgu, ale nie było przy nich nic do pisania i o zabiegu dalej też już nikt nie wspominał. Do wieczora przychodziły pielęgniarki by zmierzyć mi ciśnienie i puls, który o 22 zszedł do 80. Rano lekarz pytał mnie dlaczego nie podpisałam papierów i czy tego zabiegu nie chcę. – „Nie podpisałam, bo nie było czym, ale jeśli zabieg nie jest konieczny, to go nie chcę” – odparłam. Puls miałam już 67, więc ewentualny zabieg uzależniono od badania EKG. Zarówno to krótkie, jak i całodobowe wyszły dobrze, wynik z USG też w porządku. Na czwartą dobę wypisano mnie ze szpitala, z lekami na kilka dni i zaleceniami dla kardiologa w Polsce. Co to było? Ja to wiem i to nie od dziś. Kolejna nauczka, że nic nie muszę, a wszystko mogę. Po powrocie do domu wszystko „krzyczało” do mnie, we mnie… , że moja ciężka praca, moje starania, wszystko obróciło się przeciwko mnie… . Wiem, ale co z tego, mimo zmęczonego serca, żadnej pewności, że będzie z nim lepiej i obietnicy złożonej duszy, że niniejszym wszystko zmieniam, żyję w zgodzie ze sobą, dalej łapię się na tym, że niepotrzebnie robię coś dla kogoś za kogoś…, wychwyciła to też moja dusza i prawem serii wczoraj wieczorem skręciłam stopę. Źle siedziałam na krześle, coś „nawaliło” z krążeniem w lewej nodze, wstałam i poleciałam na nos, bo zabrakło mi nogi, chociaż usłyszałam jakieś chrupnięcie. Kiedy uświadomiłam sobie co się stało zaczęłam masażem przywracać moją dziwnie skręconą stopę do życia. Zrobiłam sobie jakiś kompres na noc, ale ból śródstopia długo nie dał mi zasnąć. Dzisiaj stopa nie jest ani spuchnięta, ani sina, ale ból nie pozwala mi chodzić. Mogę jedynie leżeć, pisać, czytać, klikać… i myśleć o koncepcji mojego nowego życia, bo być może to ostatnie ostrzeżenie wysłane mi przez moją duszę. Leki, które dostałam na serce wzięłam tylko raz, a że poczułam się po nich gorzej, postanowiłam je odstawić i zawierzyć naturze, tym bardziej , że kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że dieta roślinna, zwłaszcza surowa – leczy. Uspokoję się ja, uspokoi się moje serce. Kolejny raz jestem na zakręcie, ale PRZECIEŻ NIC NIE MUSZĘ, A WSZYSTKO MOGĘ. W niemieckim szpitalu mogłam liczyć na roślinną dietę bezglutenową. Bezglutenowy chleb był całkiem niezły, na zakwasie.
Opis Opis Gdy codzienność jest przepełniona podejrzeniami, możesz zapomnieć o normalnym życiu…Iga, świeżo upieczona mama, od lat cierpi na silne zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Po porodzie decyduje się na nowoczesną terapię. Chip wszczepiony w jej ramię, sterowany przez aplikację w telefonie jest dopiero po fazie testów. Mimo to Iga bez wahania podejmuje leczenie – jest współtwórczynią tej innowacyjnej metody i wie, że nic jej nie grozi. Krótko po wznowieniu terapii zaczynają dziać się rzeczy, których kobieta nie ozumie: stale pogarszające się samopoczucie psychiczne, do którego dochodzą niepokojące przywidzenia i bardzo realistyczne halucynacje, a z biegiem czasu zaniki pamięci. Gdy na ciele synka Iga zauważa sińce, wie, że dzieje się coś złego. Co jest prawdą, a co tylko wytworem jej wyobraźni? Kto jest odpowiedzialny za obrażenia dziecka? Ona sama, apodyktyczna matka, kochający mąż czy oddana przyjaciółka? W końcu Iga przestaje ufać komukolwiek i zaczyna wątpić w prawidłowe działanie opracowanej przez siebie terapii… Powyższy opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe ID produktu: 1242010444 Tytuł: Nie ufam już nikomu Autor: Muniak Klaudia Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece Język wydania: polski Język oryginału: polski Liczba stron: 304 Numer wydania: I Data premiery: 2020-07-29 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 207 x 30 x 139 Indeks: 35113409 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik. Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane
kękę nic już nie muszę ulub